Laboratorium Ame



 
IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Laboratorium Ame

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Laboratorium Ame   Nie Lis 06, 2016 11:10 am

Jeżeli w dzielnicy handlowej skręcimy w jedną boczną uliczkę, ujrzymy po lewej białą ścianę, a po prawej brązowe drzwi. Za nimi kryje się strefa mieszkalna Amelii. To tam znajduję się jej łóżko, szafa, stół, coś co przypomina łazienkę i schody.
Na górze znajduje się laboratorium, jest tam wszystko czego Bezimienny chemik by sobie zażyczył. Niewielka ilość osób zdaje sobie sprawę, że w bocznej uliczce kryje się Bezimienna.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Wto Gru 06, 2016 9:23 pm

- Nikogo nie podglądałam - wykrzyczała oburzona Amelia na wzmiankę o zboczeniu. Nie rozumiała, dlaczego on jej to wypominał. Czuła się atakowana, choć bardziej wzmagało to jej sympatię do chłopaka.
W końcu zdecydowała. Wybrała księcia na białym koniu. Podeszła razem z Aloisem pod tereny wojska. Zostawił ją wtedy na moment. Zastanawiała się, czy nie uciec. Pogoda była piękna, mogła wrócić do sadu by napełnić brzuszek jabłkami. To było jej marzenie na jedną chwilę. Jednak siedziała na trawie i wyczekiwała na księcia. Sama nie wiedziała czego może się spodziewać. Po części cała ekscytacja jej przeszła. Nie wiedziała, co tu robi. Myślała nawet by oddać mundur i sobie pójść.
Te myśli minęły bardzo szybko jak powstały, gdy tylko zobaczyła Aloisa na białym koniu. Ten to dopiero się postarał. Normalnie kopara jej opadła! Zastanawiała się przez dłuższą chwilę, co zrobić. Zaburaczyć się i nic nie powiedzieć, czy uciec przez własny wstyd? Wchodziła jeszcze opcja obrażenia Aloisa. Chwilowo jednak wolała się nie odzywać. W końcu dziecięce marzenia się spełniały.

Droga do mieszkania przebiegła pomyślnie, nie licząc tego że całe ulice Inardinu wgapiały wzrok w tę dwójkę. Potęgowało to jeszcze większe zawstydzenie u Evans. Nie wiedziała jak się zachować, więc po prostu jeszcze mocniej przytuliła się do Aloisa i starała się ukryć własną twarz.
Gdy dotarli już do jej mieszkania, Amelie powoli zeszła z konia i otworzyła drzwi laboratorium za pomocą klucza.
- Poczekaj tutaj na chwilę. Usiądź gdzieś, a ja pójdę na górę - powiedziała dosyć ostro. Zmierzała po jedną z butelek Raki, którą ostatnio wykonała. Kto by się spodziewał, że tak szybko będzie mogła ją wypić?
Oprócz Raki, Alois mógł liczyć na parę ciasteczek, które leżały na stole.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Wto Gru 06, 2016 10:03 pm

Przekonał Ame na mały spacerek po kunia, a więc zadowolony z swojej małej ''wygranej'' poszedł z nią pod bazę wojska. Musiał załatwić jedną sprawkę dotyczącą jego nieobecności, zabrać coś na drogę i oczywiście wziąć rumaka. Evans mogła faktycznie poczuć się nieco zawstydzona. Nie dość, że rudzielec dosiadał białego, szlachetnego ogiera to w dodatku gdy odzyskał mundur, wyglądał faktycznie jak książę. Ale to nie wszystko! To był koń Aloisa. Tak, właśnie tak. Tylko on miał prawo go dosiadać. Jako pułkownik zasłużył sobie na takie luksusy, ale cciii. Ame nie musi o tym wiedzieć. W sumie białe, rude i białe idealnie się komponują na tle sadu i koszar. Tak więc pomógł jej dosiąść konia i ruszyli w wskazanym przez dziewczynę kierunku.

Alosia bawiło zawstydzenie Ame. Czy to coś złego, że mundurowy pułkownik i piękna dziewczyna mknęli ulicami na białym koniu? No nie, ale na pewno interesujące. Na miejscu zszedł z konia i przywiązał Liberto (yup) do kawałka metalowego prętu,którego pochodzenie jest bliżej nieokreślone.
- Długo tam? - Westchnął zerkając do środka. - Nie musisz dla mnie się tak stroić. - machnął rozbawiony ręką. Ciasteczka sugerowały, że Ame albo lubiła słodycze, albo czekała na gości. No, proszę, proszę. Może to przeznaczenie?


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 07, 2016 3:58 pm

- Nie, zaraz zejdę! - krzyknęła z góry. Dało się, usłyszeć odgłosy tłukącego się szkła, a jedna ze zlewek zleciała na dół. O, dziwo nawet się nie stukła. Słowa na temat strojenia się kompletnie zlała. Nie miała zamiaru na ten temat dyskutować. Po chwili wyszła lekko ubrudzona na twarzy i poczochrana. Wyglądem bardziej przypominała czarownicę, niż piękną dziewczynę, którą była wcześniej.
- No pułkowniku - zawołała żwawo - zobaczymy, kto pierwszy zejdzie po wypiciu mojej Raki. A mogę Pana tylko upewnić, że to znakomity towar.
Po prostu rzuciła w jego kierunku jedną z butelek Raki. Swoją natomiast otworzyła i wzięła łyka. Od razu poczuła jak robi się jej gorąco. Poczuła charakterystyczny cierpki posmak na ustach. Po czym odłożyła butelkę na stoliku, zaczęła otrzepywać się z całego kurzu, którzy znajdował się na jej ciele. Dopiero później poprawiła włosy.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 07, 2016 5:18 pm

Alois rozgościł się w środku niemal jak u siebie w domu. Gabinet w wojsku nie można było uznać za taki przytulny domowy kącik, ale zawsze są to jakieś własne cztery ściany prywatności. Usiadł gdzieś wyczekując na przyjście czarnowłosej. No dobra. Kobiety zawsze długo się ogarniają i stroją, ale żeby takie coś...nowa stylizacja na zakurzoną czarownice? Uśmiechnął się sam do siebie i złapał butelkę, która idealnie ułożyła się w jego dłoni. Skupił wzrok na podejrzanie wyglądającej zawartości. W końcu otworzył ją i powąchał dyskretnie. Gdyby chciała go otruć, to z pewnością udałoby się jej. No, pułkowniku, wybieraj.
- Wypije jeśli nie wykorzystasz mojego stanu upojności alkoholowej. - Zaśmiał się unosząc butelkę i lustrując Ame wzrokiem.
- Nie powinienem pić na służbie. Właściwie nawet nie powinienem tu zachodzić,ale raz się żyje. - Oparł się na łokciu.
- To jakiś nowy hit dnia? Stylizacja na wiedźmie z horroru. Całkiem pomysłowo, ale nie udało Ci się mnie wystraszyć. Próbuj dalej. - Uniósł butelkę dość rozbawiony i puścił jej oczko oblizując wargi. -   Twoje zdrowie. Poczuł ten charakterystyczny smak, który już dawno nie czuł. Przełknął, zaczesał włosy dłonią do tyłu odsłaniając heterochromie, a potem palnął rozglądając się po pomieszczeniu.
-   Matko, jaki koszmar. Co to niby jest? Zamach na estetykę?


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 07, 2016 6:49 pm

Amelcia czuła się niekomfortowo. Mało kto gościł u niej w domu. W końcu prawie nigdy nikogo tu nie zapraszała. Alois wzbudzał w niej nie tylko sympatię, ale także pełne zaufanie. Mało komu ufała, a jeszcze mniej osób zapraszała do mieszkania. W większości rozprowadzała towar w innym wyglądzie. Dlatego nigdy nikt nie dotarł do jej domu. To dawało jej pełnię bezpieczeństwa.
- To raczej ja to powinnam powiedzieć - powiedziała, uśmiechając się. Pokazała wszystkie białe zęby, gdy to mówiła. Nie bala się picia Raki. Nie z jej wyrobu. Bardzo często podczas badań sama ją próbowała. Dlatego znała jej zakres działania. Nie wiedziała tylko, czy Alois nie ulegnie pod napływem procentów.
- Ooo, czyli taki z Ciebie buntownik? - spytała. Chciała lekko podenerwować Petersona. Nie rozumiała, co konkretnie nią kierowało. Po prostu lubiła takie klimaty. Wydawało jej się to zabawniejsze, niż zwykła rozmowa przy herbacie i ciastkach. Co można zrobić w związku z tym?
- Mówisz, że wiedźma Cię nie wystraszyła? No cóż w takim razie muszę zmienić lekko odzienie - powiedziała, stając przy szafie. Stała plecami do Aloisa. Postanowiła zrobić najprostszą rzecz. Zdjęła z siebie sukienkę i założyła nową prostą białą. Oczywiście przez ułamek sekundy Alois mógł obserwować jej ciało. To była zwykła prowokacja. Do niczego więcej nie chciała się poruszać. Koniec, końców była ubrana w białą prostą sukienke, która była sznurowana przy biuście, ukazując kształty kobiety. Gdy już się przebrała, wzięła kolejnego łyka i usiadła na jednym z krzeseł przy stole. Wzmiankę o bałaganie olała.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Czw Gru 08, 2016 4:28 pm

Alois  nigdy nikogo do siebie nie zapraszał. Pomijając sprawy służbowe. Ale miewał w wielu domach i widział niejeden bałagan gorszy od tego. Nie czuł się jakoś skrępowany obecną sytuacją. W końcu sama go zaprosiła.
- Cóż, skoro nie ufasz rudym, to wiedz, że to stereotypy. - Machnął niedbale ręką. Po prawdzie denerwowało go trochę takie podejście do wszystkich mężczyzn. Aloś w końcu jest grzecznym chłopczykiem i nie zrobiłby krzywdy Ame. Tylko fakt; racjonalne myślenie pod wpływem alkoholu nie należało do najłatwiejszych.
- Buntownik? Skądże znowu. Zdyscyplinowany wojskowy. Nie widać? Wojskowy też człowiek, oderwać się musi od roboty. - wzruszył ramionami rozbawiony. No,Evans, za mało od siebie dajesz. Żółtodzioby z oddziału dorównują twojemu poziomowi. Wredności, oczywiście. Petersen, po co zajmujesz swoją głowę takimi pierdołami...Ogarnij się. Zwrócił ponownie uwagę na Ame chcąc już zapytać się co ma na myśli, niestety lub stety widok jaki zastał go trochę wytrącił z równowagi. Uniósł pytająco brew patrząc na poczynania Ame. Chciała się przy nim rozebrać? Nie za szybko na takie rzeczy?. Przetarł oczy z drobnym uśmiechem. Prowokacja godna czarownicy.
- Czyli ta sukienka miała mnie wystraszyć, czy wręcz odwrotnie? Bo jeśli tak...to ten - złapał się teatralnie za serce, a drugą ręką zasłonił oczy odstawiając Raki. -....konam! Umieram! Moje oczy, biedne oczy. Już nigdy nie dojrzą blasku dnia.   - Ach ten cały Alois...No, tylko pozazdrościć.
- Skromny pokój. Chyba nieczęsto miewasz gości, co?


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Czw Gru 08, 2016 5:47 pm

- Nie, że nie ufam rudym. Mam rudą przyjaciółkę i jej ufam - uśmiechnęła się - ale według wielu osób to raczej nie ufa się mężczyznom. No po prostu wiesz, nigdy nie wiadomo kiedy w Was obudzą się naturalne instynkty.
Amelie dużo widziała. Mieszkała w dzielnicy handlowej. Czasem różne sceny rozgrywały się nawet tuż za jej ścianą. Zdawała sobie sprawę, że ponad 95% gwałtów przeprowadzonych było przez mężczyzny na kobiety. Więc trudno się jej dziwić na taką reakcję apropo tego.
- Jak dla mnie buntownik pierwsza klasa - wyszczerzyła ząbki - jaki normalny pułkownik idzie do prawie nieznajomej kobiety do mieszkania? O tym to już nie pomyślałeś? Spokojnie, ja bym się obroniła przed Tobą.
Nie miała, co do tego wielkich wątpliwości. Posiadała w końcu lustro. Jakby nim uderzyła w Aloisa to pewnie nawet kawałek by sie nie ostał. Sama dziewczyna po paru łykach raki nie miała ochoty być już wredna, ba! Nie starała się już nawet. W końcu to całkiem normalne, przy piciu zawsze jest milsza i bardziej kochana. Dlatego wzięła kolejny łyk raki. Picie alkoholu miało na nią naprawdę dobry wpływ.
- O ty niemiły padalcu! - wykrzyknęła Amelie i wzięła ze swojego łóżka jedyną poduszkę. Po czym zaczęła okładać nią pułkownika. Uderzała go z całej siły, jak tylko mogła. Zastanawiała się jak on na to zareaguje. Słowa dotyczące jej bałaganu i odwiedzin totalnie zignorowała. W końcu biła go poduszką! Przy czym uważała by nie rozlać Raki.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Czw Gru 08, 2016 7:53 pm

- Wypraszam sobie. Sugerujesz, że jestem aż tak prymitywny? - Parsknął przekrzywiając głowę. Alois nigdy nie dopuściłby takiej myśli do siebie. Nie zrobiłby krzywdy żadnej kobiecie, a tym bardziej tu obecnej. Do jego zadań należało pozbywanie się takowych gwałcicieli. Ale dlaczego tak bardzo mu na tym zależy? Tylko on sam wie i jego rodzina, która nie żyje. - Dbam o porządek na terenie mojego oddziału i uwierz, że gdybym taki był, to nie trudziłbym sobie tym głowy. - Westchnął.
- Zacznijmy od tego, że nie istnieje pojęcie ''normalny pułkownik''. Oczywiste jest, że nikt kto spędził w armii parę lat nie jest normalny. Już to przerabialiśmy. Zresztą, czemu nie? Skoro ta prawie nieznajoma dziewczyna sama go zaprosi i jest w miarę ładna...Nie widzę przeszkód. - Puścił jej oczko, jakby coś sugerował.
- Poprawka, nie padalec, a kobra królewska! - krzyknął z oburzeniem robiąc taktyczny unik. Niestety nie dało się uniknąć bliskiego spotkania z wielką powierzchnią poduszki. Nagle spoważniał. Uniknął kolejnego ciosu i skoczył za jej plecy w celu unieruchomienia czarnuli. Zapowiada się ciekawy wieczór.
- To podchodzi pod atak na mundurowego w czasie służby! Wiesz ile za to siedzą? - Powiedział ostrym tonem. Ale po chwili parsknął śmiechem i złapał za poduszkę by użyć jej własnej broni przeciwko niej. - Uznajmy, że sam wymierzę Ci karę. Będę litościwy!


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Czw Gru 08, 2016 8:25 pm

- Sugeruję tylko, że masz prymitywne instynkty, których nie da się wyłączyć. Są takie chociażby jak głód, pragnienie, coś takiego jak zadowolenie seksualne też istnieje, więc mi się nie dziw.
Każdy miał coś takiego, nikt tego nie zmieni. Czasem można opierać się rządzą, ale nie przez całe życie. Kiedyś nastąpi taki moment, w którym będzie musiała zostać uregulowana by energia psychiczna mogła swobodnie płynąć.
- Mówisz, że dbasz o porządek? To może mi tu posprzątaj sprzątaczko - powiedziała, po czym zaczęła się głośno chichrać. Wzięła kolejny teraz już większy łyk raki. Nie wiadomo czemu nie mogła przestać się śmiać. Dopiero po dłuższej chwili uspokoiła się. Nie znała Petersona długo, jednak czuła się już minimalnie wstawiona. To może być naprawdę straszne dla porucznika. Po alkoholu każdy staje się bardziej śmiały. A czarnowłosa? Rob się chodzącą bombą.
- Naprawdę istnieje? Myślałam ze to bajka - zaczęła przekomarzać się z porucznikiem - Oł, oł, oł. Czyli uważasz, że jestem ładna? I podobam Ci się? Tak?
Pytała bez żadnych barier i wypiła kolejnego łyka. Alois nie wiedział w co się pakuje, godząc się na przyjście do tego domu. Sama na trzeźwo wstydziłaby się tego, co chwilowo się działo. Jednak na ten moment nie widziała w tym nic złego.
I oberwał. Kobra królewska? Padalcem cesarskim co najwyżej mógłby być. Kobra jest samodzielna i królewska. Nie wykonuje niczyich rozkazów. Nie to co Alois. Dlatego właśnie był padalcem!
- Nie mam zielonego pojęcia - krzyknęła - Nie, nie chcę kary!
Powiedziała lekko czerwona i zaczęła uciekać od chłopaka.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Nie Gru 11, 2016 5:05 pm

Darował sobie kwestie instynktów naturalnych i potrzeb. Zanudził by ją na śmierć.
- Wydawało mi się, że to kobiety powinny dbać o porządek...i to we własnym mieszkaniu. - zauważył trafnie podkreślając swoją wypowiedź ruchem ręki pokazującym całe pomieszczenie. No kto by to widział, żeby kobieta, pani domu, miała taki burdel, za przeproszeniem, we własnym domu! Nie zdziwiłby się, gdyby był to mężczyzna. To oczywiste. Ale...Ame? No dobra. Niby była tą od różnych niebezpiecznych substancji i tak dalej, ale tym bardziej na miejscu pracy należałoby zachować porządek! Etykieta pracy czy cuś.
- Takie bajki wmawiaj dzieciom. Cóż, nie powiedziałem, że mi się podobasz. Zapewne nieliczni, w skrajnej desperacji odważyliby się na takie wyznania. - odpowiedział kąśliwie czekając na jej reakcje. W końcu nie odpowie, że jej się podoba. Idiota. Pieprzony idiota. Ale taki właśnie jest. I taki będzie. W końcu to mężczyzna, nie?
Odrzucił poduszkę rozbawiony dziecinnością tejże sytuacji...O boże. Dała się tak szybko upić? No tak, on przecież dopiero pociągnął z dwa-jeden łyk. Coś mu się zdawało, że będzie miał tu prawdziwe urwanie głowy. Bo przecież...raczej nie zostawi tej kobieciny na pastwę losu. Jeszcze wyjdzie na miasto i dopiero to będzie...A z drugiej strony jak otrzeźwieje, to może mieć skłonności sado-maso. A tego Aloś wolałby uniknąć.
- Dobra, dobra. Nie będzie kary, jak się uspokoisz. I co ja mam z Tobą zrobić, kobieto, co? - zerknął wątpliwie w jej stronę zastanawiając się nad jakimś sensownym wyjściem z sytuacji.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Pon Gru 12, 2016 11:55 am

Co on się tak uparł tej kwestii porządku? Skoro tak mu zależy to serio mógłby to zrobić za nią.
- Wyjątki potwierdzają reguły. Poza tym to coś złego, skoro i tak spędzam większość czasu an górze i tam jest stu procentowy porządek? Ja tu tylko jem i śpię - wzruszyła ramionami. Miała dość kwestii porządkowej. Jak chce ją zmienić to niech to zrobi. Ile można rozmawiać o tym samym? Przecież to zrobiło się nudne jak milion do kwadratu. Pomyślcie sobie, co czuje Evans, skoro zaczęła myśleć o matematyce. To dopiero jest smutne.
- Odezwał się ten, kto nie zamoczy w całym swoim życiu - skomentowała szorstko. Nie rozumiała wredoty chłopaka. Nie byli już czasem po pierwszych lodach? Nie. W takim razie koniec z bycia milą, teraz będzie po prostu wredna. Zakaszlała leciutko.
I co teraz tu zrobić? Co ma teraz z nią zrobić? Czy to nie było oczywiste? Miał ją pokochać. Zostawić, tak byłoby lepiej. W końcu popatrzyła beznamiętnie na Niego i położyła się na łożku. Wtuliła się w kołdrę, bo nie miała nic innego.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Wto Gru 13, 2016 9:34 pm

do dokończenia - z tel dokończę zaraz

Raczej nie zrobiłby tego za nią. Nauczyłby Ame paru świetnych pozycji...oczywiście pozycji do sprzątania, zamiatania miotłą i...EJ, czy ty właśnie nie pomyślałaś o czymś absurdalnym? No ja niby też, przyznajmy, nikt tutaj nie jest świętoszkiem. Wracając do tematu; Ame przydałaby się nauka z panem per Petersenem osobistą sprzątaczką po godzinach. Zabawne, prawda?
Nie, to wcale nie jest zabawne!
- Nie. W sumie nie wiem do czego zmierza ta dyskusja. Jesteś dorosłą dziewczynką i dobrze wiesz, co dla Ciebie jest najlepsze. - uśmiechnął się delikatnie pociągając z butelki łyka Raki. Hmm...Mniam. - No, przyznam, że całkiem dobrze te twoje wyroby. Najlepszy towar w mieście, co? - zagadnął, a słysząc jej uwagę spróbował ukryć rozbawienie. On i...nno gdzie tam! On prawiczkiem? Żarty żartami, ale ten był dla userki wręcz dołujący. Och, ach, nie!
- Trochę się spóźniłaś. Trzeba było powiedzieć to przy moim narodzinach. Teoretycznie w sumie...gdyby tak pomyśleć, to od urodzenia nie byłem prawiczkiem, bo to niemożliwe, skoro...a zresztą! -  zauważył jej nagle podły charakterek. Westchnął ciężko, podniósł się z kanapy/fotela i poszurał nogami w jej stronę.
- Ame, co jest? Powiedziałeś coś nie tak? A no, wybacz, zapomniałem. W końcu jestem prymitywem i niczego nie łapie, nie? Jak chcesz mogę pójść. - powiedział to głosem nieco...troski? Trochę się do niej przywiązał. Może trochę to za mało powiedziane, ale...ale...no...Kurde. Peteresen się zabujał? To ci dopiero news tygodnia! Objął ją delikatnie starając się nie dostać. A może by tak spróbować ją...? Nie, wścieknie się. Na pewno oberwie i wyleci na cztery litery.
- Mam lepszy pomysł niż Raki. Może lody~? Coś chłodnego i przyjemnego zawsze poprawia humor lepiej niż alkohol i używki. No i oczywiście piękny facet do towarzystwa.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 14, 2016 6:41 pm

Jeżeli chodziło o sprzątanie to Amelie po prostu przytaknęła Alosiowi. Nie miała nic do dodania. Niestety, nie była w 100% przystosowana do życia samodzielnie. Oczywiście, prócz sprzątanie radziła sobie doskonale, przynajmniej jeżeli chodzi o pieniądze.
- Tak, tak zgadza się - zaśmiała się - sam rozumiesz jakaś reklama zawsze jest potrzebna. Właściwie, nie ja ją wymyśliłam - uśmiechała się lekko. Sama nie zdawała sobie sprawy po co to wszystko? Właściwie, po co chłopak się tu znalazł? Jej serce niepotrzebnie biło mocniej na jego widok. Z każdym milszym spojrzeniem, uśmiechem, ba słowem serce Amelie zaczynało się rozpływać. Dlaczego tak reagowała na chłopaka? Sama nie wiedziała, nie rozumiała jak ktoś może tak na nią wpłynąć.
Jego rozmyślenia o byciu prawiczkiem też nieco zlała. Miała tego po dziurki w nosie. Widocznie miał, aż nadto kobiet w swoim życiu, aby zawiesić oko na jednej. To też nie było dobre, jednak jej serce biło coraz mocniej. Poczuła nawet pewne ukłucie w sercu. Czy to była zazdrość? Zaprzeczyła sama sobie w głowie. To było niemożliwe, znała go zaledwie parę godzin, a był dla niej wyjątkowy. Z początku na zapytanie, co się stało nie chciała nic odpowiadać. Jednak podniosła się od kołdry i spojrzała smutnym wzrokiem.
- Jesteś prymitywem, ale jeśli wyjdziesz będziesz jeszcze większym, niż kiedykolwiek się spodziewałam - powiedziała lekko urażona, może zła? Sama nie wiedziała jak nazwać to uczucie. Gdy chłopak objął ją ta mimowolnie się wtuliła. Po prostu, taki odruch. Lubiła czuć jego zapach, chciała to poczuć. Wydawała się wtedy bezpieczniejsza. Na moment oderwała się i wpatrywała się w oczy Petersona. Czy jakoś zareaguje na nią?
- Jeżeli chcesz to okej - cały czas nie puszczała chłopaka, była wtulona i patrzyła mu prosto w oczy. Odprężało ją to.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 14, 2016 7:02 pm

Pomijając już tą całą gadkę o sprzątaniu. Bo w końcu ile można o tym rozmawiać!
- Nie ty? Najwidoczniej ten ktoś zabłysnął inteligencją. - parsknął unosząc lekko kąciki ust ku górze. Nie ma to jak trochę pożartować. Aloś w sumie nie miał zbyt dobrego poczucia humoru, przynajmniej jego własnym zdaniem. Ale próbować zawsze warto!
Szczerze mówiąc Alois...Alois nie poszedłby za nią. Nie wdawałby się z nią w dyskusje pod drzewem ani nie zawiózłby jej na białym rumaku do domu jak książę. Kiedyś mógł wywiesić tabliczkę z napisem:
,, Dla wszystkich piękności, które czekają na księcia
              koń mi zdechł
będę iść pieszo, mogę się trochę spóźnić''
Ale teraz, teraz...Byłoby to raczej ''jestem zajęty''. A więc dlaczego poszedł za czarnowłosą? Dlaczego? Sam nie wie. Po prostu poczuł, że musiał. To było jak ukłucie serca. Od momentu w którym ją zobaczył zapomniał o swoim postanowieniu. Nie chciał miłości. Nie chciał, bo mógłby ją stracić. A tu proszę...Nie. To nie miłość. Wmawiał sobie. Niepotrzebnie! Przecież jego serce doskonale wie, co czuje. O mój boże. Ame.
- Widzisz? Dlatego zawsze warto pytać nawet o oczywistość. - Przytulił ją do siebie i zaczął głaskać po plecach. Poczuł się jakby odzyskać coś, co utracił w dzieciństwie. Przełknął nieco nerwowo ślinę, a serce zaczęło mu bić nienaturalnie szybko. A oddech...przyśpieszył. Zahipnotyzowany wpatrywał się w jej cud oczy. Kiedyś, tak, kiedyś będzie musiał napisać o nich swój poemat. Uwielbiał pisać. A Ame była jego inspiracją.
Nie mógł tego znieść. Tego spojrzenia. Tej szczerości w tych oczach. Nie wiedział czy to on czy jakiś duch wkradł się w jego ciało. Pochylił się do Ame, stykając niemal nosami.
Nie powinienem. Zrobię wielki błąd próbując pocałować ją. Zrobię wielki błąd nie całując jej.
Zaprzeczył sam sobie. Potrząsnął głową i...stało się. Tylko jak zareaguje nad to Amelie? Na dotyk jego ust...


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 14, 2016 7:28 pm

- Właściwie to głupotą i wredzizną, bo kiedyś byłam w tym naprawdę okropna - przyznała rację. Każdy uczy się od początku. Ma gorsze i lepsze chwile. Sama była straszną chemiczką. Dodawała w złych proporcjach, lub dodawała niepotrzebne dodatki do substancji chemicznych. Czasem po odkorkowaniu butelki wybuchały. Dlaczego? Tego nie wiedziała, do teraz nie wie. Jeszcze za mało przestudiowała. Teraz, to przynajmniej była najlepszym towarem w całym mieście i nikt by się nie mógł z nią, nie zgodzić!
To co wydarzyło się tego jednego dnia, większość osób zaliczyłoby jako bajkę. W końcu takie rzeczy nie istnieją? Jak mogła zakochać się od pierwszego wrażenia? Jak jej serce mogło bić tak głośno i szybko? Jak mogła się przy kimś tak denerwować, a jednocześnie być tak wyluzowaną? To pytania, która nawiedzały w tym momencie głowę Evans. Gdy odpowiedział jej, uśmiechnęła się sama do siebie. Mógł zobaczyć dziureczki w policzkach, które były dla niej tak charakterystyczne, gdy uśmiechała się. Nie potrzebowała własnej rodziny, potrzebowała osobę, która stoi przed nią. Wydawała się oczarowana nim. Jego tęczówki lśniły dla Niej jasnym blaskiem. Lekko przegryzła wargę z nerwów. Gdy pochylił się zaczęła lekko drżeć, a jej buzia zamieniła się w buraka. Gdy poczuła z początku jego usta, stała zszokowana. Po chwili ujęła jego twarz i musnęła swoimi ustami jego wargę. Starała się być delikatna w tym co robi. Wszystko wydawało się jej instynktowne. W końcu robiła to pierwszy raz.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Czw Gru 15, 2016 9:40 pm

Właściwie Alois też nie był idealny w tym co robił. Przynajmniej kiedyś, pomijając fakt, że teraz również zdarza mu się popełnić błąd. Drobny, ale zawsze błąd. Zignorował jej wypowiedź. Skinął tylko głową na znak, że słyszał. Wiele zacnych osób, które czegoś dokonały, miało bardzo ciężką drogę do sukcesu. Pokonanie jej bez problemów byłoby za nudne i zbyt łatwe. Nie dawałoby takiej satysfakcji.
Hah. Jak można zakochać się od pierwszego wejrzenia? Aloś zadawał sobie pytanie o tej samej treści, ale inaczej sformułowane. Jak można być takim debilem, by zakochać się w randomowej kobiecie i tak szybko zerwać z swoim postanowieniem? Nie, nie żeby nie był z tego faktu zadowolony czy zły na Ame. Po prostu odczuwał, że źle robi. Że to nie powinno mieć nigdy miejsca. W końcu jego rodzina, ona...ech. No tak. A teraz może stracić i ją. Jeśli już tego nie zrobił.
O dziwo, wbrew przekonaniom pana Pułkownika, Ame odwzajemniła jego pocałunek. Jak zareagował? Podobnie jak Ame objął ją, tyle, że w talii. Przyciągnął dziewczynę mocno do siebie. Nie pamiętał kiedy ostatni raz tak się...bał? Bał! Jak Alois mógł się bać takiej drobnej dziewczyny, która nie mogła go ani porządnie uderzyć, a tym bardziej zabić? Może nie zrobiłaby mu krzywdy, ale mogła złamać mu serce. A złamane serce o wiele trudniej poskładać niż nogę, rękę czy inną dodatkową kończynę ciała.
Zadrżał lekko. Przez ciało przeszły mu dreszcze. Przez cały ten moment oczy miał zamknięte by cieszyć się chwilą. Ame mogła poczuć jak delikatnie musnął ją językiem. Nie urywając rudy miał już kobietę. Ale to historia na inny wieczór.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Pią Gru 16, 2016 6:39 pm

Amelie była osobą chłodną. W większości odpychała ludzi od siebie. Nigdy nie chciała pokazać, że jest osobą kruchą i uległą. Wydawało się jej sprzeczne z jej własną naturą. Była wielką, groźną, samodzielną panienką Evans! Nigdy nie dawała sobie w kaszę dmuchać. Aloisowi też nie dała. Pewnie dlatego są w takim punkcie jakim są.
Zdziwiła się. Myślała, że nikogo nie pocałuje przez całe swoje życie. Przecież faceci są fee. Kobiety zresztą też. A tu patrzcie! Evans wtula się w mężczyznę, ba odwzajemnia jego pocałunek! To jest tak niesamowicie nieprawdopodobne, a jednak dzieje się. Gdy poczuła język chłopaka lekko odsunęła się, jednak rękoma chwyciła go mocniej. Dopiero później sama lekko musnęła Petersona językiem. Była odprężona. Czuła, że ktoś w końcu ją zrozumiał. Jednak czy to tylko iluzja?


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Pon Gru 19, 2016 5:29 pm

On miał podobnie. W oczach innych ludzi wolał zostać bezdusznym gnojkiem, idiotą który nie poświęciłby się dla drugiej, żyjącej osoby. Był mężczyzną. Był kimś, kogo na pozór nie obchodziły sprawy innych ludzi, a w rzeczywistości starał się je rozwiązywać na swoje tajne sposoby. Niestety nikt jeszcze, oprócz Ame i jednego z generałów nie odkrył jego prawdziwego oblicza. Tego opiekuńczego i romantycznego ''ja''.
To co się działo było niewytłumaczalne dla samego pułkownika. Za cholerę nie wiedział, dlaczego w tym momencie całuje się z obcą dziewczyną zamiast pracować i wrzeszczeć na podwładnych.  A tu co? BOOM. Wpada na nią i się całują, jakby byli od lat kochankami. Niedorzeczność! Petersen, ojciec nie pochwaliłby tego! A co powiedziałaby biedna matka? Zeszłaby na zawał! A może i nie, ale cii.
W końcu oderwał się od niej niemal dysząc. Spojrzał jej w oczy, wtulił się w nią mocniej by poczuć jej zapach, ale gwałtownie oderwał się łapiąc za głowę.
Kretynie, jebnięty kretynie!
Odwrócił się do Ame znowu przodem, cofnął się, odwrócił i znów wykonał zwrot w tył, stając twarzą w twarz.
- Wybacz, wybacz! To się już nie powtórzy. To, to był...Jeśli chcesz, mogę już pójść. Tak, lepiej już pójdę...Alkohol nie robi dobrze na myślenie. - wyrzucił z siebie na jednym wydechu, niemal wypuszczając całe powietrze z płuc. Był podenerwowany jak nigdy wcześniej. Zarzucił na siebie płaszcz, otrzepał się i kierował szybkim krokiem ku wyjściu. Oczywiście mogła go jeszcze zatrzymać.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sro Gru 21, 2016 7:22 pm

Nie chciała by to się popsuło, nie chciała by przestawał, nie chciała by czas płynął tak szybko. Ktoś wdarł się do jej ciała, do serca. Alois pewnie nie zdawał sobie sprawy jak dużą władzę posiadał teraz nad Evans. Jest bezbronna wobec osób, na której jej zależy. Petersonowi wystarczyło parę godzin by takową personą się stać. To było straszne dla niej. Nie chciała go puszczać, ścisnęła go mocniej. Przyszły jej do głowy różne pesymistyczne sprawy np. zostanie samą na noc, nie posiadanie osoby, do której mogłaby się przytulić.
Nie chciała myśleć w kategoriach, że Alois jest dla niej kimś obcym, bo zdecydowanie tak nie było. Nie, nieznajomy chłopak, tylko Alois Peterson pułkownik trzeciego oddziału i z pewnością wielka miłość czarnowłosej. Chłopak nie zdawał sobie sprawy jak ważną sprawą został obarczony.
W końcu ich romantyczny pocałunek skończył się, wtuliła się w Niego, a gdy poczuła, że odrywa się od niej, puściła go.
- Nie mam za co Ci wybaczać - powiedziała cichutko i jeszcze raz wtuliła się w chłopaka - nie chcę zostać sama.
Mówiła cichutko, prawie szeptała. Nie, nie chciała. Miał zostać. Potrzebowała go dzisiaj. Przecież nie mógł zostawić jej w takim momencie!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   Sob Gru 31, 2016 5:00 pm

wybacz, trudne chwile plus brak weny

Alois z pewnością nie miał takiej pewności. Skąd miał wiedzieć, że to...to właśnie to? To dziwne uczucie motylków w brzuchu, gdy zalewa Cię ich fala i nie wiesz co dokładnie zrobić. Boisz się, że spieprzysz. Dlatego lepiej nic nie robić. To straszne. Trzeba coś z tym zrobić.
- Ame...ja...yhmm...- rozłożył ręce gdy ta postanowiła go zatrzymać uściskiem. Może nie zdziwiło go to - no zdziwiło. Myślał, że dostanie z liścia. Jego piękna twarzyczka ucierpi, a tutaj proszę. Nie mógł nic innego zrobić niż przytulić ją do siebie opierając głowę na ramieniu czarnej. Dłońmi gładził jej plecy.
Uczucie bliskości było uspokajające.
- Muszę iść. Robota wzy-pierdolić robotę. - rzucił krótko swym jakże władczym tonem będąc dalej w uścisku Ame.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Laboratorium Ame   

Powrót do góry Go down
 
Laboratorium Ame
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nyralia :: Nyralia :: Den-
Skocz do: