Wioska



 
IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Wioska

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Wioska   Nie Paź 23, 2016 9:13 pm

Wioska Llevał

Nieduża wioska w lesie. Kilka domków, jakieś zwierzęta domowe na podwórku. Na środku jakaś tawerna dla okolicznych ludzi. Widocznie lubią sobie popić. Od północy wielki cmentarz, a zaraz za nim jest kawałek łysego lasu.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 13
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Lis 16, 2016 9:30 pm

Pamiętacie każdą czynność poprzedniego dnia, wieczoru czy też wczesnej nocy, którą wykonaliście przed pójściem spać. Przebieraliście się, myliście, jedliście, spędzaliście upojne chwile z drugą połówką, a może jednak snuliście rozważania na temat przejęcia władzy w państwie i cichym usunięciu aktualnego cesarza?
Ten mężczyzna nie wiedział, co dokładnie robiliście. Za to wiedział, gdzie. I właśnie wykorzystał tę informacje.
Powoli się budziliście w pokoju z jednym łóżkiem, stolikiem i kilkoma krzesłami. Były też cztery nakrycia, a na środku stolika przyjemnie pachnąca breja, która okazała się być gulaszem ze sporymi kawałkami mięsa czy też warzyw, jakichś grzybów. Było w nim niemalże wszystko. Z pewnością część biedniejszych osób dawno nie jadła czegoś podobnego... ale dla osób bogatszych ten posiłek, choć sycący i wystarczający, wydawał się być... trywialny.
Poczuliście, że nie możecie się poruszać. Byliście sparaliżowani.
Wybaczcie, że... Że tak was potraktowałem. Potrzebuję waszej pomocy... Oczywiście, jeśli nie chcecie mi pomóc to... to możecie odejść. Ale proszę! Wysłuchajcie mnie przynajmniej... — powiedział, odchrząkając. Po tym spojrzał się każdemu ze zgromadzonych. — Chciałbym... chciałbym was prosić o... pomoc. Potrzebuję pewnego przedmiotu. Ale nie mogę sam po niego wyruszyć. Oczywiście wszystko wam wynagrodzę! Mam pieniądze, mogę wam zapłacić. Mam kilka przydatnych informacji... Na pewno się porozumiemy. Tylko... Proszę, żebyście odnaleźli coś, co jest pod ziemią. Nie wiem, gdzie jest wejście do podziemi. Jest ono gdzieś w tej wiosce. Ale wiem, czego będziecie szukali. Będzie to na ołtarzyku... na pewno rozpoznacie. To będzie kielich. Proszę, pomóżcie mi...
Nastała chwila ciszy. Powoli odzyskiwaliście czucie. Jednak nadal nie byliście w stanie się poruszyć.
Wiem, że... że to powinno być niedaleko kapliczki. Mam klucz. Do skarbca. Kielich będzie w skarbcu. Weźcie stamtąd, co jeszcze zechcecie... Ale proszę. Pomóżcie mi. Ta kapliczka... to jest podobno miejsce kultu bogini Vidy. Na pewno jej nie przeoczycie. Jest niedaleko karczmy. Musicie się skierować na północ... Proszę was... — powiedział, a po tym położył klucz na stole. Wstał i wyszedł. Nie czekał na więcej pytań. Nie czekał na odpowiedź. Po prostu was zostawił, a wy po krótkim czasie odzyskaliście możliwość poruszania się.
Na pierwszy rzut oka, w pokoju nie było nic bardziej wartego uwagi. Ot, zwykły pokój w dosyć biednej karczmie. Drzwi były otwarte, a okno dosyć brudne, jednak mogliście dojrzeć, że była pora dosyć wczesna. Słońce dopiero wschodziło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 17
Join date : 01/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Czw Lis 17, 2016 12:21 am

Czasami urwane filmy kończą się tak niespodziewanie, że w sumie naprawdę ciężko czymś zaskoczyć. Caesar coś o tym wiedział, miał już niejakie doświadczenie w "zapominaniu" sporej części swojego, głównie nocnego, życia. A budził się już w najróżniejszych miejscach, od posterunku Armii (gdzie też zresztą trafiał z różnych powodów, zdarzało się, że widzieli w nim konkurencję), przez jeden z popularniejszych w mieście aren nielegalnych walk karlic jako nagroda w Turnieju Trzech Stóp (nazwanym tak od wzrostu zawodniczek), aż po mieszkanie drugiego największego bankiera, którego poznał kilka godzin wcześniej przy czarce Raki.
Ale bądźmy zupełnie szczerzy, to przebudzenie go zaskoczyło.
Już nawet nie chodzi o ten paraliż, w końcu więzy, blokady umysłowe i inne takie zabezpieczenia były zupełnie na porządku dziennym. Jednak, gdy ktoś już decydował się na krępowanie go nie zaprzątał sobie głowy zostawianiem konkretnej porcji naprawdę nieźle pachnącego jedzenia. I tak w sumie to, tylko to było powodem, dla którego Cae zacisnął zęby i postanowił spełnić prośbę nieznajomego i go wysłuchać. Ba, może nawet zająłby się tym zleceniem ignorując nieelegancki sposób, w jaki zostało ono złożone zgromadzonym, sądząc po tym, ze wszyscy leżeli, równie świadomych co się dzieje jak i on, ale zależałoby to w dużej mierze od jakości zawartości tej niezwykle interesującej miski. Mogło to być spowodowane faktem, że poprzedni wieczór spędził w towarzystwie głównie Nilu (i jakiejś randomowej, mdłej niewiasty) i był naprawdę cholernie głodny. Pewnie najarany zapomniał czegoś zjeść, a normalny poranek nie nadszedł.
Gdy tylko poczuł, że odzyskuje czucie i kontrolę nad swoimi kończynami natychmiast wstał, delikatnie, choć bez słowa pomagając leżącej dziewczynie, jedynej wśród zgromadzonych tu... z braku lepszego słowa "awanturników". Nie czekając na jakikolwiek kontakt werbalny odwrócił się w stronę stołu i zasiadł przed jednym z nakryć, nakładając sobie do miski solidną porcję gulaszu. Pachniał dużo lepiej niż wyglądał, ale szczerze mówiąc jadł już na mieście tak niezwykle odpychające potrawy, które okazywały się majstersztykami w swojej dziedzinie... na ogół tanich przekąsek na szybko. A to podpadało pod kategorię "żarcia za darmo" czyli jednego z lepszych rodzajów jedzenia.
Smakowało całkiem nieźle, bez szału, bez polotu, ale nieźle. I czuć było, że mięsa jest tam całkiem sporo, co też nastrajało pozytywnie.
- Nie wiem co sądzicie o jego propozycji, ale myślę, że można się zgodzić. Abstrahując od pieniędzy i potencjalnych fantów w tym "skarbcu", czy co to tam będzie... myślę, że zabawa może być całkiem niezła. Poza tym jestem ciekaw, po co ktoś zadał sobie tyle trudu, żeby nas tu ściągnąć, uważam, że to jakaś grubsza akcja. Zwrócił się do pozostałych zgromadzonych, gdy już w ekspresowym tempie zakończył wiosłowanie przez basen mięsno-warzywnej potrawki. Brakowało mu do tego jakiegoś chleba, ale otarł usta chustą do okularów, którą poświęcił z ciężkim sercem. No trudno, upierze się.
- Co o tym myślicie? Spytał, skręcając joya i rozglądając się ukradkiem za jakimś wrzątkiem, żeby zaparzyć sobie kubek Sumi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Lis 20, 2016 5:14 pm

Amelie miała bardzo pracowity dzień. Prawie całość spędziła na szukaniu nowych rozwiązań apropo Raki i Nilu. Cały dzień spędziła w laboratorium. Pracowała, jednocześnie się bawiąc. Wydawało jej się to spełnieniem jej marzeń. Dopiero potem zebrała się do  rozprowadzania towaru po Ur, Den i Polach Wolności. Za każdym razem zmieniała swój wygląd po to by ludzie nie potrafili jej rozpoznać. Trochę pieniędzy przybyło do jej portfela. Dopiero po załatwieniu spraw służbowych wróciła do domu, umyła się i położyła się do spania.

Śniła o ponownym spotkaniu pewnego rudego młodzieńca. Wydawało jej się, że wszystko układa się w jak najlepszą całość. W końcu to był sen. Mogła marzyć o czymkolwiek chciała. Resztę snu możecie dopowiedzieć sobie sami. Nie było w nim nic prócz romantyzmu, który sama dziewczyna wykreowała w swojej czarnowłosej głowie. Normalnie sen miał skończyć się szczęśliwym zakończeniem, ale obudziła się nagle. Marzenie senne zamieniło się w koszmar.

Obudziła się w jakimś dziwnym pomieszczeniu. Lekko zatrzepotała rzęsami.  Ziewnęła dosyć głośno. Dopiero później spojrzała na mężczyzn i oblała się rumieńcem. Powoli wstała. Czuła, że ten sen nie przyniósł jej tyle energii ile powinien. Podeszła do stolika, usiadła. Dopiero później nałożyła sobie brei. Zje ją tylko dlatego że wstyd byłoby nie tknąć tego. Na początku nałożyła gulasz na łyżkę i powąchała. Jeżeli była pewna, że nie znajduje się tam żadna trucizna, wtyka ją do buzi. Jadła różne rzeczy, czasem zdarzało się jej jeść różne substancje chemiczne, więc to nie wydawało się takie złe.

- Słyszeliście by komuś zależało o jakimś kielichu tak by musiał sprowadzić innych ludzi? Mi by wystarczył kielich Raki - spytała ostro Amelucha - Sama bym tu przyszła, nie musiał mnie tak sprowadzać. Wzięłabym przynajmniej butelkę Raki.
Była widocznie niezadowolona z obecnej sytuacji. Po prostu uważała że została potraktowana za niestandardowo jak na jej poczucie komfortu. Mógł dać się jej wyspać chociaż we własnym łóżku. Nie mogła wybierać, co się stanie dlatego zrobiła tylko kwaśną minę i spojrzała się jeszcze raz.
- Taa, ciekawe co za to dostaniemy...
Dopiero później zdała sobie sprawę, że jeden z trzech uprowadzonych mężczyzn odezwał się. Cicho syknęła. Kolejny rudzielec. No cóż, nie było jej dane spotkania na misji żadnego księcia z bajki. Musiała się z tym pogodzić. Na resztę ludzi nie zwracała za bardzo uwagi.
- Grubsza akcja, czy nie potrzebuję butelkę Raki, bo inaczej nie przetrawię żadnej informacji - zamyśliła się - co ja myślę? Ja się ogólnie rzecz biorąc zgadzam, ale chcę dokładnie znać twoje zamiary proszę pana. Inaczej nie kiwnę palcem. Poza tym dlaczego ja?
Dalej konsumowała gulasz. Musiała uzupełnić siły, które straciła na różne reakcje potrzebne do życia w jej organizmie. Nie czuła się komfortowo. Przebywanie z dużą ilością mężczyzn wydawało jej się straszne. Charakter kazał jej pokazać im kto tu rządzi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pon Lis 21, 2016 2:31 pm

Heh, ale życie bywa przewrotne. Mangar ledwie pozwolił sobie zmrużyć oczy podczas rysowania w warsztacie, a w następnej chwili budził się nie wiadomo gdzie na zapyziałej podłodze. No przynajmniej takie miał wrażenie. Ech, czyżby było coś w mojej herbacie, że mam takie sny? Hmm, czy to w ogóle sen? Może się uszczypnę... - Przemknęło mu po myśli, po czym szybko zauważył, że nie mógł się nawet ruszyć. Nie mogąc działać przynajmniej w swej pamięci szybko zweryfikował, że projekt już nie mal skończył. Dlatego też nie musiał się przejmować zaległościami w pracy, nawet jeśli zostałby porwany. Słysząc jednak, że nadchodzą wytłumaczenia postanowił się na nich skupić. Gdy tamten skończył odetchnął nieco z ulgą. Dobra to nie jest porwanie, no przynajmniej nie takie tradycyjne... - Pomyślał, po czym zauważył, że jego kończyny zaczynają reagować. W między czasie gdy próbował się podnieść usłyszał pierwsze uwagi kobiety, co wywołało u niego lekki uśmiech. Co do metod organizatora zgadzał się, wystarczyło zwykłe zaproszenie byłoby szybciej oraz wygodniej, no i motywacja byłaby lepsza. Kiedy w końcu udało się wstać białowłosemu rzucił okiem po pomieszczeniu i pozostałych. Hmm, zwykły pokój, jakieś żarcie, jedna kobieta i dwóch mężczyzn poza mną.Ciekawe czy też średnio pasują do tego zadania jak ja. - Przemknęło mu po myśli, po czym zaczął ogarniać swoje ciuchy. Po krótkiej chwili wrócił do odpowiedniego stanu, a następnie jak wcześniejsza dwójka również podszedł do stołu. Robił to jednak nieśpiesznie, podobnie było też z nakładaniem jedzenia. Zrobił tak by zyskać trochę czasu, by móc zobaczyć, czy posiłek ten nie niesie ze sobą jakiś skutków ubocznych. Jeśli niczego nie zauważy to też zje jeden talerz Cóż tyle powinno mu w zupełności starczyć na ten poranek.
Na słowa mężczyzny i kobiety zamyślił się trochę.Dowódczy ton tej drugiej zupełnie zignorował. Cóż w negocjacjach czy to handlowych, czy to dotyczących współpracy ignoruje się tych co na dzień dobry się żądzą, no przynajmniej do póki nie spuszczą z tonu.
- Jak dla mnie to chciał na kogoś zwalić robotę, która może nieść ze sobą jakieś uciążliwe konsekwencje. Wynagrodzenie może być interesujące, więc raczej pójdę, lecz w zależności od okoliczności mogę też się wycofać. Nie chcę mieć później w całej okolicy listów gończych z swoją podobizną. - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem.
Następnie z wolna kończąc talerz, o ile nie był zatruty przysłuchiwał się reszcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 13
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Czw Lis 24, 2016 11:20 am

Trzeci uczestnik wydawał się być jakiś nieswój. Powoli się poruszał, jako ostatni wstawał z podłogi i siadał do stołu, powoli zabierając się za posiłek. Mruknął tylko do reszty, że się zgadza. Był jakiś nieobecny. Zupełne jakby podana została mu jakaś substancja dziwnego, niekoniecznie wiadomego pochodzenia...
Ale przecież wydawał się wam być zupełnie obcą osobą. Nawet jak na pułkownika.
_____________________________
Po zjedzeniu, nic wam nie doskwierało. Jedyne uczucie to było sytość. Po rozejrzeniu się wkoło, także niczego wielkiego nie zauważyliście. Po kilku minutach do pokoju zapukała, a po tym weszła niziutka i pulchna dziewczyna. Najpewniej córka właściciela przybytku.
Była piegowata, a jej włosy były odcieniu rdzawego brązu. Grube, splecione w warkocz. Sukienka nie należała do tych najlepszych, a po fartuszku od razu można było stwierdzić, że służy on jej dosyć długo i niezbyt wiele będzie w stanie jeszcze znieść.
Czy... czy państwo czegoś jeszcze potrzebują? — zapytała, zabierając się za sprzątanie po posiłku. — Państwa towarzysz mówił, że ureguluje wszelkie rachunki. Coś jest państwu potrzebne? — dopytała, sprawnie zbierając naczynia na wygiętą blaszkę służącą jej za tackę.
Wrzątek był przyniesiony razem z obiadem... Tam przy oknie, na parapecie w dzbanku z przykrywką — poinformowała gości, a po tym szybko wyniosła brudne naczynia.
____________________________
Możecie śmiało się porozglądać jeszcze po karczmie, po pokoju. W razie czego, nie wtrącam się póki nie opuścicie budynku i nie podejmiecie jakichś działań. Nie macie narzuconej kolejki pisania. Nie dublujcie tylko postów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Lis 25, 2016 8:46 am

W przypadku rudego nie było to urwanie filmu. Nie przybywał w żadnym barze, z kumplami czy z przełożonym. Nie oglądał się za kobietami, a pracował. I to ciężko. Papierkowa robota nigdy nie należała do tych przyjemnych. No ba! Nudna, czasochłonna i wymagała sprawnego wybrnięcia z sytuacji. A czemu? Nie raz szeregowcy robili rzeczy głupie i nieodpowiedzialne. Niedorzeczne. A niestety, bo głównie na tym polegała praca pułkownika, musiał wszystko prostować, pisać raporty i ukarać swoich podwładnych. A w jaki sposób ukarać...zostawiam dla waszej wyobraźni.
Alois najzwyczajniej w świecie zasnął przed biurkiem, twarzą wtulony w stos papierów rozsypanych niedbale po gabinecie. Był tak zaspany, że nie było mowy o przebraniu się z munduru. W sumie współczuj tym, co się znaleźli tu w piżamie. Albo w bieliźnie.
Gdy otworzył oczy i poczuł paraliż, był nieco zbity z tropu. Nigdy nie zdarzyło mu się obudzić z paraliżem mięśni. Dopiero po chwili zorientował się w sytuacji. Został...porwany? Tak, to brzmiało dziwnie, ale było odpowiednim określeniem. Cholera. No to chłopczyna będzie miała niemałe problemy z przełożonymi. A dzień mógł zapowiadać się tak miło...
Przez dłuższy czas został nieruchomy. Najwidoczniej środki, które najprawdopodobniej dostały się do jego krwi, nie działały zbyt dobrze na rudego. Dopiero po dłuższym czasie, gdy już reszta znalazła się przy stole, podniósł się z cichym mruknięciem.
Wysłuchał podejrzanego mężczyznę. Nie ukrywając, nie podobało mu się to ani trochę. W końcu odzyskał czucie w kończynach i podniósł się na łóżku. Otaksował bacznie pomieszczenie, a następnie towarzyszów ''niedoli''. Na pierwszy ogień poszedł Cas, ponieważ jako pierwszy podszedł do stołu. Ta woń była przyjemna, ale...widok może nie za bardzo. Tego typu dania podawano głównie w wojsku, szeregowcom i innym niższego szczebla. Kierowany głodem przysiadł się do mężczyzny z niechęcią. Odwrócił się na krześle, a jego wzrok utkwił w...
- Ame? Jak miło Cię znów widzieć, taa. - Jej głos rozpozna wszędzie. Kurde, był zbyt przejęty jej obecnością tutaj. Może nie była mała, bezbronną dziewczynką...Ale i tak trochę się o nią martwił.
- Pomyślcie. Jeżeli zależy mu tak bardzo na tym przedmiocie, musi to być coś cennego. Czterech ludzi po jeden,cholerny śmieć? Bez wątpienia wpakuje nas w jakieś bagno. - Podniósł głowę gdy w pokoju zjawiła się dziewczynka. Na jej pytanie odpowiedział swoim surowym tonem.
- Gdzie jest ten mężczyzna? - Rachunek. A więc byli w jakimś czterogwiazdkowym hotelu dla uchodźców. Super. Alois podniósł się, spojrzał na czarnule i westchnął przeciągle, zaraz kierując się w stronę wrzątku.
- Nie wiem jak wy, ale zajmę się tą sprawą.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 17
Join date : 01/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Wto Lis 29, 2016 10:03 pm

Jedzenie było dobre, bo było sycące i było go dużo. Czyli generalnie spełniało wszystkie cechy, jakie powinna mieć dobra szamka. Caesar wstał od stołu zadowolony, bo w końcu udało mu się zlokalizować dzbanek z wrzątkiem. Dopiero zalewając Sumi gorącą wodą zorientował się, że nie znalazł naczynia sam, lecz wskazała mu je dziewczyna, która zaledwie minutę wcześniej weszła do pomieszczenia z... hmmm... awanturnikami, tak to dobre słowo.
Naraz nabrał dużo więcej sympatii do nieznajomego, który ich tutaj zgromadził. Okazało się, że z głębi swojego złotego serca zostawił im tutaj otwarty rachunek, więc generalnie mógł się zaopatrzyć w co chciał...
... a potem i tak nie musiałby robić tego zadania, w końcu może zmieniłby zdanie przy trzecim głębszym? Albo szóstym? Nigdy nic nie wiadomo, alkohol i wypadki chodzą po ludziach.
Rozpalił gibola trzymanego w szczupłych palcach, aromatyczny dym wypełnił jego płuca, a jedno tchnienie później rozszedł się po drewnianym pomieszczeniu. Rozejrzał się, jeszcze raz taksując wzrokiem swoich, z braku lepszego słowa, towarzyszy.
Każdemu ze zgromadzonych zaproponował niemym gestem zapalenie z nim.
Z dziewczyną musiał się zgodzić.
- Z tego co zrozumiałem, możemy z tego lokalu korzystać do woli, a założę się, że gdzieś tam znajdziemy kontuar zastawiony czymś rozgrzewającym ciało i umysł - zwrócił się do niej, puszczając oczko.
Drugi rozmówca... w sumie nic nie powiedział, może pomoże, a może nad morze...
Trzeci od razu nie spodobał się rudzielcowi, zalatywało od niego strasznym sztywniakiem. A co gorsza wojskowym sztywniakiem. Najgorsza kombinacja.
- Co byście nie postanowili, ja ruszam w miasto - rzucił wesoło dogaszając na blacie końcówkę jointa. Wyszedł z pomieszczenia w poszukiwaniu właściciela zajazdu, który wiedziałby ile właściwie mu przysługuje tej darmowej obsługi.
Zupełnie zapominając o wrzątku i parzeniu ziół.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Lis 30, 2016 2:00 pm

Kolejne przywitania z rzeczywistością okazało się dużo mniej drastyczne. Jedzenie tutaj wydawało się naprawdę pyszne. Zastanawiała się samotnie w swojej głowie. Postanowiła podjąć się wyzwania. Może pomoże jej to w wyrobie nowego narkotyku i znalezieniu do niego nowych składników. Kto wie? W każdym razie Evans widziała plusy z wykonania zadanie tego staruszka. Sama miała zamiar wyruszyć na wyprawę życia, jeżeli mężczyźni tutaj zgromadzeni, nie wykażą chęci wykonywania zadania z kobietą. Służkę tak naprawdę olała. Chciała już wyjść, ale postanowiła przed wyjściem wysłuchać kolegów i ewentualnie im odpowiedzieć.
- Tak, tak. Amelie miło mi, Alois. Mam nadzieję, że zostaniesz dzisiaj moim ochroniarzem - uśmiechnęła się milutko - prawda?
Znała chłopaka już na tyle, że rozumiała jego syndrom pomocy każdej potrzebującej pomocy niewieście. Sama może jej teraz nie potrzebowała, ale zawsze silny mężczyzna może przydać się przy jej boku. Zwłaszcza, że nie jest byle kim, a porucznikiem! Takiego nie spotyka się często z Inardinie. Jest ich zaledwie kilku, ale Evans udało się złapać grubą rybę.
- Nie piję byle gówna - odpowiedziała ostro Amelie - ja wyruszam w tym momencie w poszukiwaniu tego kielicha.
Wstała od stołu. Poprawiła włosy oraz ubrania. Wyszła. Nie czekała na to czy którykolwiek z jej towarzyszy pójdzie za nią. Evans udała się na cmentarz. Wydawało jej się to jedyne logiczne miejsce, gdzie mogłaby zejść do podziemi.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Lis 30, 2016 3:21 pm

Niedługo później ocknął się też i trzeci facet. Wspomniał coś o Ame, co w sumie bezimiennemu coś mówiło. Szybko na nie zareagowała jedyna kobieta w towarzystwie. W sumie jej wygląd wydawał się jakiś znajomy ale miała taki nawyk rządzenia się, że nawet nie chciało mu się o tym myśleć. Po kolejnych słowach potencjalnego wojskowego Mangar stwierdził, że mężczyzna miał chyba w miarę podobne przeczucia co do tej całej sprawy. No, ale jeśli nagroda była niezła, to chyba warto było spróbować. Co do wiadomości o wrzątku poszedł w daną stronę i sprawdził czy są jakieś liście herbaty do zalania. Jeśli tak, to wsypie sobie trochę do szklanki, czy filiżanki (jeśli jakaś znajdzie) i użyje wrzątku. Jeżeli znajdzie czas by wypić herbatę bez poparzenia się przed wyjściem reszty, to upije trochę. Jeśli nie to trudno zostawi pełne naczynie na stole. Tak, czy siak w ciszy podąży za parką by zrobić to zapewne kłopotliwe zadanie. Czemu za nimi? Było ich więcej więc teoretycznie byłoby bezpieczniej. Poza tym ten drugi poszedł się chyba wpierw bawić, więc nie wiadomo, czy z nim dotarłby na miejsce na czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 13
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Wto Gru 06, 2016 8:06 pm

Karczmarz wydawał się nieco podejrzany. Zupełnie, jakby nie wiedział, o czym ten cały mężczyzna opowiadał. Spoglądał na niego podejrzanie. Oj tak, stanowczo nie rozumiał niczego... Nie pojmował, o czym Caesar do niego mówił, więc już po pewnym czasie zaczął go po prostu ignorować.

Na cmentarzu od razu mogliście zauważyć, jak bardzo ten wygląda... pospolicie. Kamienne nagrobki, czasami z bardziej, a czasami z mniej czytelnymi wyryciami o danych pogrzebanego. Kwiaty, czasami zaschnięty wosk na nim. Wkoło było dosyć sporo roślinności, ale tak poza tym to nic nie zwracało większej uwagi. Nawet starsza kobieta, modląca się przy ołtarzyku wydawała się idealnie pasować do swojego miejsca. To wszystko było zbyt oczywiste, naturalne. A podobno coś tutaj mieliście znaleźć.
Staruszka zerknęła na was niepochlebnie, a po tym wróciła do swoich modłów.
Widzieliście za murkiem cmentarza jakiś budynek. Dosyć ozdobny. Prawdopodobnie było to wejście do katakumb, którego jednak nie było sposoby otworzyć. Był to budynek bez drzwi, bez okien, bez dziur. Betonowa ściana, a właściwie to wszystkie cztery ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Gru 10, 2016 4:25 pm

Nie skomentował zachowania rudzielca. Uznał to po prostu za niepotrzebne. Marnowanie czasu na jakąś obelgę.

- Petersen - poprawił racząc ją swoim spojrzeniem. - Zwracając się do mnie po imieniu, sugerujesz, że dobrze się znamy, a to oznacza bliskość, której sobie nie życzę. Poza tym nie jestem twoim ochroniarzem. Conajwyżej całej tej grupy, bo nikłe jest, że ktokolwiek z was umie walczyć. - skłamał bez najmniejszej oznaki, że było wręcz przeciwnie. Zresztą sam przed chwilą odezwał się do niej i to po imieniu. Puścił jej tylko ledwie zauważalne oczko i schował klucz zostawiony przez nieznajomego przybysza.

- Gdzie się tak śpieszysz? Bez pozwolenia i ''ochroniarza''? Poza tym to ja mam klucz. - parsknął wyprzedzając Ame. Nie zamierzał powierzać dowodzenia nad ''Drużyną Derpa'' niezrównoważonej kobiecie. Wystarczyło jedno bliższe spotkanie z czarnulą, które pokazało co mogłoby stać się z nimi. A Petersen nie miał żadnego zamiaru paść jej ofiarą.

- Przejmuje dowodzenie. Macie minutę na wyrażenie swojego niezadowolenia lub wycofanie się. Później nie będzie odwrotu.

Dotarli na cmentarz. Szału nie było. Miejsce jak każde inne przeznaczone do pochówku zmarłych. Nie czuł się nieswojo. W końcu trzeba bać się żywych, a nie umarłych. Choć po zdarzeniu z ostatniego tygodnia mógł uwierzyć nawet w ożywienie szczątek poległych kompanów. Rzucił okiem na parę nagrobków. Tak naprawdę nic godnego uwagi. Jedynie staruszka zatrzymała jego spojrzenie o jedną sekundę za długo. Proszę, żebyście odnaleźli coś, co jest pod ziemią. Nie wiem, gdzie jest wejście do podziemi. Jest ono gdzieś w tej wiosce. Ale wiem, czego będziecie szukali. Będzie to na ołtarzyku... na pewno rozpoznacie. To będzie kielich. Proszę, pomóżcie mi... Te same słowa odbijały się echem w jego głowie. Coś, co jest pod ziemią. Pod cmentarzem dzieli łoże z zmarłymi. Kielich, który ma być na ołtarzyku. Mimowolnie zerknął na kobietę. Może warto podejść. Przyjrzeć się temu miejscu.

- Idźcie tamtędy. Widzicie? Tam znajduję się mur. Nigdy tu nie zaglądałem, ale istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że o tym miejscu mówił ten mężczyzna. Powiedział, że wejście może być wszędzie. Możliwe, że będziecie musieli poszukać wejścia. Ja zaraz do was dołączę. - Wskazał im kierunek, a sam pokierował się do ołtarza. Chciał zagadać kobietę, zdobyć jakiekolwiek informacje na temat tego miejsca. Kto wie, może raczy udzielić parę cennych informacji. A przy okazji rozejrzy się.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Gru 11, 2016 3:17 pm

Widząc nagłe formalne zachowanie żołdaka na twarzy Mangara pojawił się kwaśny uśmiech.
- Tia, a chwilę temu wyglądałeś jakbyś zobaczył dawno niewidzianą ukochaną... - westchnął w myślach bezimienny.
W kwestię ochrony jakoś bardzo nie wierzył. Niby oficjalnie wojskowi mięli bronić ludu, ale jak to wyglądało każdy wiedział. Poza tym w obecnej chwili chyba bardziej zajęty był flirtem i popisywaniem się niż robotą. Zapewne by to jakoś wszystko zignorował, ostatecznie jednak słysząc kolejny bezsensowny temat o dowodzeniu postanowił go uciąć.
- Życzę powodzenia, bo przy takim zgromadzeniu indywiduów, jakim jesteśmy raczej nic z tego nie wyjdzie. - Rzucił spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekkim uśmiechem.
Następnie na cmentarzu bez większego entuzjazmu rozglądał się po okolicy. Jak dla Mangara wszystko wyglądało normalnie i raczej ciężko było znaleźć coś istotnego. Ponadto odnosił wrażenie, że nie są tutaj mile widziani, a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie czekając na polecenie wojskowego podszedł do zapewne jedynej wyższej budowli w okolicy. Problemem było to, iż nie było widać niczego, co sugerowałoby wejście. Dlatego też na dobry początek postanowił opukać ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 17
Join date : 01/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Gru 11, 2016 9:47 pm

Wbrew pozorom nie tak łatwo wyprowadzić Caesara z równowagi. Owszem, ma zmienne humorki i czasem bywa marudny, ale żeby naprawdę go zdenerwować trzeba, nie wiem... wbić mu nóż w plecy czy coś. Albo niezbyt elegancko go oszukać.
Na co poważył się nieznajomy, którego chłopak zaczął darzyć może nie sympatią, ale na pewno pewną minimalną dozą pozytywnych uczuć. To znaczy... tak było do chwili, gdy nie postanowił skorzystać z obiecanych mu parę minut wcześniej przywilejów. Gówniany świat.
- Chędożony w zad tłusty wieprz! Kłamca i oszczerca! Rzucił w powietrze, dorzucając do tego parę inwektyw w stronę karczmarza stojącego przed nim. Opanował się oczywiście jak przystało na gentlemana i nie posłał w jego stronę żadnych fizycznych ataków. Obrócił się na pięcie i wyszedł z karczmy, trzaskając mocno drzwiami.

Na cmentarzu zignorował pozostałą część ekipy, kierując się wprost do największego budynku. Po chwili zastanowienia wyjął z kieszeni parę żelków i wrzucił do ust. Gdy już rozpoczął zwiększanie poziomu cukru w organizmie wyjął swoją fiolkę i potrząsnął lekko, tworząc w niej czarny proch (75% saletry, 13,5% węgla drzewnego, 11,5% siarki), po czym otaksował ścianę szukając jakiejś szczeliny. Gdyby nie udało się znaleźć takowej robi sobie takową kamieniem (ewentualnie kawałkiem nagrobka), wsypuje do niej proch i podpala z bezpiecznej odległości (za pomocą sznurka i/lub suchych patyczków).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   Pon Gru 12, 2016 1:02 am

- Skoro tak Ci się nie podoba moje towarzystwo to pierdol się gościu - rzuciła do Niego tylko ostro - Jak Ci się coś nie podoba to idę sama. I jakbyś nie wiedział to moje nazwisko brzmi Evans, śmieciu.
Nie podobało jej się zachowanie Aloisa. Był wredny to ona też odpyskowała. Mówiła głośno i odeszła od grupy. Miała ich po dziurki w nosie. W końcu kto byłby w stanie przebywać z gościem o przerośniętym ego? Amelie już nigdy nie da mu ani kropki raki. Nie zasłużył! Ach, w dziewczynie urosły emocji do rangi kuli ziemskiej.

Ruszyła żwawym krokiem na cmentarz. Skoro nie podoba się Petersonowi obecność Evans to ta odejdzie. Nie będzie szargać swoich nerwów. W końcu zbliża się jej okres, co za tym idzie wzmożona nerwica czarnowłosej. Amelie poszła prosto w stronę katakumb. Nie uważała totalnie na nic, przez stan nerwowy w jaki wprawił ją Alois. Przez to olała także pozostałych towarzyszy. W końcu temperament to ona ma.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 13
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pon Gru 12, 2016 7:08 pm

Ceasar nie oberwał. W rzeczywistości to karczmarz po prostu spojrzał na niego zaskoczony, później już ignorując.

Kiedy Alois tylko zbliżył się do staruszki, ta na niego spojrzała nieprzychylnie.
Na cmentarzu powinna być cisza... Zostawcie zmarłych w spokoju — zganiła pułkownika, a już po chwili usłyszała hałas. Od razu pobiegła w stronę głośniejszego hałasu eksplozji. Zostawiła ołtarzyk bez opieki.
Czy wyróżniał się czymkolwiek? Nie. Zwykły, kamienny obelisk z półeczką gdzieś w połowie. Na niej leżały dwie miedziane miseczki. W jednej woda, a w drugiej trochę czerstwego chleba i jakieś owoce, już nieco przegniłe. Wokół misek coś jakby piasek — lub sól. Dodatkowo trochę świeżo ściętych kwiatów, a także trzy wypalone już świeczki. Kobieta najprawdopodobniej przyniosła tutaj rośliny.
Oglądając obelisk, można było zauważyć także krótki napis: "Nie jesteście sami. Czuwam nad wami. H.", wyryte od strony przy której stała kobieta.

Mangar nie był w stanie zbyt wiele odnaleźć poprzez osłuchanie kamiennego budynku. W dużej mierze przeszkodził mu w tym szalony piroman, zamierzający wysadzić ten budynek, co... udało mu się. Tak jakby.
Nikt nie ucierpiał — oprócz Amelie, która była pochłonięta tak bardzo swymi humorkami, że nie zauważyła kamienia lecącego w jej stronę. Całe szczęście skończyło się na otarciu ręki i odbiciu od ręki. Będzie piekło i bolało, jednak uciąć nie będzie trzeba.
Kiedy tylko dym opadł, mogliście nareszcie zebrać się i zerknąć... no właśnie. Zerknąć na co? Niekoniecznie na coś interesującego. Budowla była wielkim klocem kamienia, więc Ceasar jedynie zrobił dziurę w wielkim kamieniu. Cóż, niezbyt pomocne.

Wy bezbożnicy! Przepadnijcie! Nie beszcześćcie tego miejsca! Młodzi i głupi! Wynoście się stąd! Niech dosięgnie was gniew Huragana! Że też takie pomysły mają dzisiejsi wandale! Jak to się teraz wytłumaczy komukolwiek?! Nie, wynoście się. Odejdźcie! Zostawcie martwych w spokoju! — biadoliła, zbliżając się Ceasara. Zdjęła swoją chustkę z głowy, zaczynając ją rolowąć i okładać biednego rudego, odpowiedzialnego za za eksplozję chłopaka.
Wynoście się! W tej chwili. Odejdźcie! Mój biedny Huragan... I co on teraz zrobi? Tak bardzo lubił to miejsce... — znów zaczęła biadolić.
_____________________________________________
STAN GRACZY:
Alois: -
Mangar: -
Ceasar: -
Amelie: drobne otarcie, siniak. Możesz odczuwać ból ręki. Dokładniej przedramienia. Gdzieś w połowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wekslarz

Liczba postów : 32
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pon Gru 12, 2016 8:37 pm

Macie mały bonusik ode mnie: Mapka sytuacyjna
Czerwony X to wysadzona przez was ściana. Płotek wokół jest drewniany.


Pamiętaj, licealisto.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Pułkownik

Liczba postów : 41
Join date : 05/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Sro Gru 14, 2016 5:07 pm

Alois spojrzał na staruszkę. Tak, tacy byli starsi ludzie. Przykładali dużą wagę do tego typu spraw, nieistotnych dla dzisiejszej młodzieży. Rudy w istocie nie należał do ludzi nazbyt pobożnych. Modlił się kiedy poczuł, że ma taką potrzebę. Od niedawna zaczął modlić się za sprawką pewnego ciekawego boga - Huragana. W życiu nie przypuszczałby, że spotka na swojej drodze kogoś tak ważnego jak boga.
Miał już odpowiedzieć kobiecie i zapewnić ją, że nie ma zamiaru przeszkadzać zmarłym w odpoczynku, ale przeszkodził mu niespodziewany huk eksplozji. Tego to się nie spodziewał!
Co tym debilom wpadło do głowy? Trzeba było ich pilnować. Ale nie, no bo po co słuchać Petersena, prawda? Tamten mężczyzna miał racje. Jeżeli nie zaczną działać zespołowo, prędzej zginą niż odnajdą ten kielich. Mruknął w myślach kierując spojrzenie na chwilę w kierunku z którego słychać było te odgłosy. Nie poszedł za staruszką, choć w pierwszej chwili miał odruch zobaczenia co się dokładnie stało. A co jeśli ktoś jest ranny przez nieumyślność jednego z tych...a może to Ame? Przeszła mu taka myśl przez głowę. Przez chwilę miotał się w myślach. Zawrócił jednak do ołtarza dokładnie go badając. Kwiaty. Owoce...Zgniłe owoce. Od razu przeszła ochota na jedzenie. Jakieś świeczki...Hmm. Zauważył napis po którym przejechał palcami.
H-huragan. Jesteś tutaj, widzisz nas? Czy...czy mógłbyś mi-nam pomóc? Proszę.
Przypomniał sobie o spotkaniu z nim i zaczął robić to, co wcześniej staruszka. Modlić się.

A potem, a potem oprze się o obelisk zastanawiają się co zrobić dalej. Prawdopodobnie skieruje się w stronę pozostałej trójki, chyba, że coś się wydarzy zgodnie z jego oczekiwaniami.


Głos: Mrurk   Alois #993333
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Gru 16, 2016 11:27 pm

Bliższe przyglądanie się blokowi dało pewne efekty, co prawda trochę inne od oczekiwanych, ale jakieś to były. Cieszył się natomiast, że zdążył się jako tako przyjrzeć temu obiektowi nim pewien piroman go uszkodził. Trzeba przyznać, iż czyn kolegi trochę go zaskoczył. Od tak coś wysadzać, wzięli go ze slumsów, czy innego podejrzanego miejsca?
- Jesteś cała? - Rzucił spokojnym, acz uprzejmym tonem do dziewczyny podchodząc nieco do niej.
Cóż, w końcu też była blisko wybuchu. Gdy staruszka zaczęła się awanturować odwrócił się do Caesara.
- Chłopie uważaj co robisz, mogłeś nas pozabijać. - Odrzekł chłodno, a następnie wyciągnął notatnik i coś w nim zapisał.
Po chwili wyrwawszy kartkę wcisnął ją żołdakowi i skierował się do wejścia do cmentarza by tam poczekać na resztę. Czemu nie wyjaśniał wskazówek na miejscu? Nie wiedział czy dziewczyna nie zacznie szaleć, więc wolał zostawić jej uspokojenie wojakowi. Ponadto staruszka ciągle się burzyła, a nie wiadomo co by jeszcze wyczyniała gdyby poznała ich cel. Podczas spaceru ciągle rozglądał się uważnie, w końcu nie wiadomo co tu się jeszcze może stać.


Wracając do notatki dla Aliosa, pisało na niej:
Cytat :
Ściągnij naszą szaloną kompanię do wejścia cmentarza. Tam przedstawię prawdopodobne wskazówki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 17
Join date : 01/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Pią Gru 16, 2016 11:57 pm

Ktoś kto nie zna Caesara zbyt dobrze mógłby odniesć czasem wrażenie, że jest... gburowaty. Ot tak po prostu czasem zdarza mu się zachować jak prostak z typowej zabitej dechami wsi na końcu świata, nie żeby po złości... po prostu jego pojęcie istoty społecznej odrobinę odbiega od tego, co stara się lansować (niestety) większość ludzi, których spotkał na swojej drodze.
Spytacie pewnie - o co mi chodzi?
Tak na przykład o brak szacunku dla starszych. I dla świętych miejsc. I brak szacunku tak w ogóle, jeśli już mamy być drobiazgowi. Ale przecież to nasze wady sprawiają, że jesteśmy jedyni w swoim rodzaju, nie?
Więc przejdźmy już do faktycznej sytuacji, żeby nie być tak zupełnie gołosłownym. No więc rudzielec próbował przebić sobie dziurę do tej dużej budowli z tyłu. I co się okazało? Że nie ma gdzie przebijać wejścia, chyba że przerąbałby to na wylot, a tyle materiałów wybuchowych w tej chwili nie miał.
Póki co.
I oczywiście jemu jak zwykle nic się nie stało... za to ucierpiała ta nieco pyskata, całkiem ładna dziewczyna, z którą przyszło mu dzielić wypełnienie obowiązku jakim było znalezienie... czegoś tam, cokolwiek, najważniejszą częścią jak zawsze są poszukiwania.
- Ebe ebe, ebe ebe ebe... - wymamrotał pod nosem, bezceremonialnie parując ciosy i spychając starszą panią na ścianę monolitu, który jeszcze minutę temu faktycznie był monolitem. Gdyby trzeba było użyć więcej siły zrobiłby to, ale nie do krwi oczywiście, nie planował jej krzywdzić, tylko odpędzić - jak natrętną muchę.
- Mogłem, ale tego nie zrobiłem, więc chyba jesteśmy szczęściarzami - rzucił przez ramię do białowłosego, szczerząc do niego śnieżnobiałą klawiaturę. Podszedł do Amelie i bez pytania chwycił jej rękę.
- N-najmocniej Cię przepraszam, nie miałem tego w planie... - powiedział, jąkając się lekko. Zawsze kiepsko mu przychodziła pokora. Znów wyjął fiolkę i przemył otarcie na ręku dziewczyny zimną wodą z odrobiną ziołowych dodatków wspomagających gojenie i uśmierzających ból.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Re: Wioska   Sob Gru 17, 2016 10:50 pm

No i co mogła zrobić Amisia? No nic. Co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Chodź sobie tak spokojnie, jak gdyby nic, a tu nagle bum. No, Amcia na pewno mogła być zadowolona ze współpracy z chłopakami. Pozdrawia, Amelie Evans.
- Kurwa - powiedziała pod nosem. W duchu uspokojała samą siebie. Jak żyć? KURWA, JAK ŻYĆ?! Niech ktoś Cię porwie, zmusi na misję, a potem każe ci szukać czegoś. Przecież to śmieszne, każdy szanujący się komik zrobiłby to samo. Jeszcze ten idiota postanowił do niej podejść. Chyba nie życzy sam sobie dobrze.
- Masz za co. - odpowiedziała ostro. Niemalże było słychać wypowiedzianą kropkę nienawiści.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 13
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Wioska   Nie Gru 18, 2016 11:10 am

Staruszka nie była z tego zadowolona, tym bardziej kiedy ten mężczyzna tak ją znieważył. Okropna ta młodzież była w dzisiejszych czasach. Tak znieważyć ziemie cmentarne! Coraz bardziej chyba się przekonywała do pogrzebu na morzu. Tam przynajmniej na pewno będzie miała spokój po śmierci, bo widocznie po cmentarzach już nie da się tego oczekiwać.

Alois mógł poczuć powiew wiatru, a po tym usłyszeć cichy śmiech. Mógł się wystraszyć, mógł odgadnąć, co dokładnie się wydarzyło... Ale tak, to po prostu Huragan wysłuchał jego prośby — zgodnie z tym, co wcześniej mu obiecał.
__________________________________________
STAN GRACZY:
Alois: Modlitwa do Huragana została użyta. Otrzymujesz podczas tej misji 1 lvl umiejętności robotnika.
Kod:
Poz. 1 - Dzięki temu, że męczysz się nieco wolniej od przeciętnych ludzi, co pozwala ci to działać nieco dłużej
Mangar: -
Ceasar: -
Amelie: drobne otarcie, siniak. Możesz odczuwać ból ręki. Dokładniej przedramienia. Gdzieś w połowie.
Czas na odpis: do 24.12.2016
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Wioska   

Powrót do góry Go down
 
Wioska
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Wioska w dolinie górskiej
» Wioska Czterogwiezdnej kuli (Tsuno Village)
» Wioska Dwugwiezdnej kuli
» Wioska Kuro

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nyralia :: Nyralia :: Wielkie Wody-
Skocz do: