Polana



 
IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Chemik

Liczba postów : 99
Join date : 26/12/2014

PisanieTemat: Polana   Wto Paź 18, 2016 3:21 pm

Polana


Kolorowa polana pokryta dywanem przeróżnych kwiatów. Idealne miejsce na piknik, lub odpoczynek po ciężkim dniu. Parada barw, zapachów i pyłków przyciąga nie tylko ludzi, lecz również owady, takie jak pszczoły, osy, czy kolorowe motyle. Nie jest ich jednak na tyle dużo, by mogły przeszkadzać w obcowaniu z przyrodą, bardziej są one niemiłym przerywnikiem relaksu co jakiś czas. Oprócz kwiatów, pokrywających polanę, są tu również pojedyncze, rozłożyste drzewa, dające upragniony cień w gorące, słoneczne dni, na które łatwo jest się wspiąć.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Medyk

Liczba postów : 14
Join date : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Polana   Wto Lis 29, 2016 3:06 pm

O ile miasto miało swój niepowtarzalny urok, tętniło życiem i pełno było dosłownie wszystkiego, co może zamarzyć się człowiekowi, jeśli oczywiście miał pieniądze, to takie miejsca jak te dawały wyciszenie. Ten spokój ducha, który czasami był potrzebny każdemu. Nie ważne tu jest czy był on bogatym przedstawicielem elit stolicy, czy też zwykłym zjadaczem chleba. Sam Morran nie zaliczał się ani do biedoty, ani też do bogatych przedstawicieli miasta. Był po środku, podobnie jak w innych kwestiach. Neutralny. To słowo oddawało istotę rzeczy idealnie.
Wychodząc ze swego domu, miejsca w którym ukrywał się przed światem zabrał ze sobą plecak z różnymi przydatnymi rzeczami. Miał oczywiście też szkicownik i ołówki. Bez tego ani rusz z domu. Być może coś, ktoś zauroczy go na tyle by chciał to uwiecznić na papierze. Ulotne chwile, które zostały zachowane nie tylko w jego pamięci. Czasami wystarczyła chwila by zapamiętał coś, potem szybko przenosił to na papier. Same detale udoskonalał już albo od razu, na miejscu, albo dopiero w domu. Wszystko zależało od okoliczności, miejsca, osób w jego otoczeniu. Sam mawiał, że wszystko jest względne.
Nie był do końca pewien czemu wybrał konkretnie tą polankę. Zatopiony we własnym świecie, myślach szedł przed siebie, a nogi "same" przyniosły go w to miejsce. Nie narzekał, bywał już tu parę razy wcześniej. Zamknął oczy, wciągnął głęboko powietrze w płuca i policzył spokojnie do dziesięciu. Chciał odczekać, oczyścić umysł i spojrzeć na to miejsce jeszcze raz. Spróbować znaleźć coś gdzieś. Czasami udawało się od razu, bywało tak, że potrzebował więcej czasu, ale też sytuacje kiedy nic nie pomagało, a on musiał iść dalej. Nie sprawiała ostatnia opcja, że się poddawał. Póki miał siły iść dalej, ochotę by coś narysować to mógł tak spędzić wiele godzin. O ile oczywiście nie miał innych ważniejszych zajęć, które sprawiały, że nie mógł oddawać się prostym rozrywkom jak rysowanie.


Nithael - #0066CC mowa
Nathaniel -  #006699 mowa
Sunflower - #66CCFF mowa
myśli z kursywą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Księgarenki

Liczba postów : 6
Join date : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Polana   Czw Gru 01, 2016 11:36 pm

Dziewczęta zwykły przywyknąć do swojego stacjonarnego trybu życia. W dzień praca w księgarni, a tylko nocą do jakiegoś miejsca pójść i się napić. To z pewnością nie było dobre dla zdrowia zarówno jednej, jak i drugiej. Mimo iż ruch nie był ich mocną stroną i raczej należały do tej garstki osób, które oszczędzają energię, to ciepłe wiosenne dni napawały je entuzjazmem. Szczególnie, że wiatr niesie zapach kwiatów i orzeźwia wszystkich dookoła.
Dziewczęta stwierdziły, że dziś zostawią swoją księgarnię komuś, komu można zaufać, a same wyruszyły na pieszą wycieczkę. Uzbrojone w plecione koszyczki stwierdziły, że najzwyczajniej poświęcą trochę czasu na przyjemny piknik, to też przygotowały coś do jedzenia i gruby kocyk, który by izolował od chłodnej ziemi. Obie ubrane były w takie same ubrania - każda miała na sobie brązową, dość grubą i długą suknię z długimi rękawami, których to brzegi kończyły się delikatną falbanką. Prosta, ale ciepła suknia - idealnie chroniła przed wiatrem. Włosy upięły sobie we francuski warkocz. Albo raczej Alicja je im upięła.
Jako, że Alice lubiła ptaki, usadowiły się w pobliżu drzewa. Alice szczerze liczyła, że uda się jej zachęcić do siebie jakiegoś zgłodniałego ptaszka. Była ku temu dobrze przygotowana- miała trochę ziarenek oraz chleba i liczyła na sukces. Nic więc dziwnego, że od razu utknęła z głową w chmurach. Natomiast jej młodsza siostra zaczęła wieczną wojnę.
-Khe khe khe! Białe wino figowe! Mówią: "wytrawne" lecz tak naprawdę słodki owoc, daje słodkie wino. Trzymałam je na specjalną okazję. Patrz, mam nawet kieliszki!
Był to brązowa, porcelanowa butelka zatykana prostym, drewnianym korkiem. Kieliszki jak to kieliszki, były wykonane z dość dobrej jakości szkła, przez to były idealnie przezroczyste. Aklis nie próżnowała - od razu nalała sobie jeden kieliszek i trzymając w ręku drugi, spytała:
-Też chcesz lampeczkę?
-Nie!

Krzyknęła zdenerwowana Alicja, która stwierdziła, że ta mogła by chociaż na chwilę przestać pić i spędzić z nią chociaż kilka minut trzeźwa.
-Konfiskuję to.
-Co? Moje wino? Ale czemu?! Buteleczko, byłaś mi taka bliska..!

Po czym niczym skrzywdzony psiak oddała butelkę z winem, lecz stwierdziła, że to co nalane jest jej i ma do tego pełne prawo. Alicja uważała inaczej i stwierdziła, że kieliszek też należy skonfiskować. Alicja siedząc naprzeciw Aklis, wyciągnęła kieliszek, a ta nie chcąc, by jej pyszny trunek został zabrany, odchylała się do tyłu, wyciągając za siebie dłoń z napojem. Alicja była jednak nie poddawała się szybko i mimo iż nie chciało się jej wstawać, próbowała sięgnąć po kieliszek siostry. Ten pojedynek nie mógł zakończyć się dobrze i Aklis zdążyła krzyknąć tylko "Upuszczę kieliszek!" po czym Alicja wylądowała głową w biuście siostry. Była raczej szczęśliwa, lecz gdy zobaczyła, że ta nie uroniła nawet kropli dodała tylko od siebie:
-No bez jaj...
Stwierdzając, że pewien typ bohaterów jest zawsze niedoceniany.


Aklis-ff3300
Alice-009900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Medyk

Liczba postów : 14
Join date : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Polana   Pią Gru 02, 2016 9:58 am

/ świąteczne barwy w Twoim poście <3 /

Z głębin pałacu umysłu wyrwały chłopaka obce głosy. Mogło tam być coś na prawdę intrygującego, lub osoby przez które tylko straci swój cenny czas. Ciekawość jednak była silniejsza od zdrowego rozsądku. Bez chwili zastanowienia, czy też wątpliwości skierował swe kroki właśnie w tamtą stronę. To co ukazało się jego oczom było w istocie dwoma dziewczętami, a może już dorosłymi kobietami, którym los ofiarował młody wygląd. Nie gustował w tym typie urody, jednak sytuacja, której był świadkiem była na tyle komiczna, że aż wywołała uśmiech na jego ustach. Nithael zbliżył się wolno do nieznajomych sobie osób, i jak to on, z pełnią kurtuazji ukłonił się lekko po czym odezwał się spokojnym opanowanym głosem.
-Witam i zarazem przeszkadzam, za to iż śmiem przeszkadzać paniom. Czy mógłbym zadać jedno pytanie? Zdaję sobie sprawę, że może ono zabrzmieć zbyt śmiało. Błagam zatem o wybaczenie, mając nadzieję, że łaskawość pań nie zna granic. - posłał im lekki uśmiech czekając na jakąś ich reakcję. Liczył się z każdą odpowiedzią. Od ciekawości i grzecznej rozmowy, po mniej ciepłe przyjęcie. Mając do czynienia z różnymi ludźmi nauczył się, że czasami lepiej wycofać się i zrezygnować, niż wdawać się w bezsensowne dyskusje, czy też kłótnie.
Stał jakieś pięć metrów od kobiet do których zwracał się ze swoją nietypową prośbą. Sam alkohol nie interesował go za bardzo. Nie potrzebował wiele czasu by ocenić stan zamożności nieznajomych. Mógł się delikatnie mylić w tym, ale w sumie lepiej być miłym dla kogoś biedniejszego, niż przypadkiem i niechcący obrazić przedstawiciela elity, który tym razem ubrał się odrobinę pod swój stan. Kultura osobista i etykieta przede wszystkim, nawet jeśli wychodzi czasami przy tym odrobinę drętwo.
-Chciałbym prosić, jeśli pań wspaniałomyślność na to pozwoli oczywiście. Nie chciałbym w żadnym razie obrazić urocze panie swoją skromną i tak ułomną w swej prostocie deklaracją. - tak... nie ma jak dochodzenie do sedna sprawy bardzo długo i zawiłymi ścieżkami. Wstępy, wstępy i jeszcze raz wstępy, by w końcu wypowiedzieć na głos o co tak na prawdę mu chodzi.
-Mógłbym panie narysować? - temat dobry jak każdy inny w sumie. Kobiety mogły się zgodzić, lub też nie. Każda odpowiedź będzie go satysfakcjonować, choć pewnie z wyuczoną radością lub też zawodem zareaguje odpowiednio do tego co usłyszy.


Nithael - #0066CC mowa
Nathaniel -  #006699 mowa
Sunflower - #66CCFF mowa
myśli z kursywą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Księgarenki

Liczba postów : 6
Join date : 21/11/2016

PisanieTemat: Re: Polana   Sob Gru 03, 2016 7:17 pm

Aklis nie przejęła się zbytnio tym, że siostra na niej leżała. Krzyknęła tylko:
-Mój kieliszek!!
Był to chyba jeden z najbardziej przepełnionych nadzieją i szczęściem krzyków, jakie wydostały się z jej ust w ciągu tego tygodnia. Była bowiem przekonana, iż straciła cały kieliszek cennego trunku na zawsze. Starsza siostra po usłyszeniu słodkiego głosu siostry, zachowała się jak typowa tsundere i wstając ze swojej siostry poprawiła swą fryzurę.
-Dobra, wygrałaś! Możesz to wypić. Ale to nie tak że chciałam...
Po czym zorientowała się, że z jej lewej strony stoi nieznany jej mężczyzna. Dobrze, iż zauważyła go kątem oka, bo chciała powiedzieć już coś głupiego, a jego obecność skutecznie uruchomiła wewnętrzny hamulec, który uchronił ją przed wstydliwą sytuacją. Trochę poczerwieniała na twarzy i to tyle. Natomiast Aklis niezbyt przejęta całą sytuacją, wzięła łyka jej białego wina, który zdecydowanie poprawił jej samopoczucie.
Młodszą z sióstr z wolnego zatracania się w słodkim smaku wina wybudziła wypowiedź nieznanego jej jegomościa. Spojrzała na niego ze zdziwieniem, gdy ten się tworzył i tylko zmarszczyła brwi. Spojrzała z tą wiele wyrażającą miną, na jej siostrę, mówiąc tylko:
-Siostrzyczko, czy on właśnie powiedział nam, że nam przeszkadza i jest śmiały, bo to robi? Hmm...?
Powiedziała mącąc wzrokiem Aklis. Alice spojrzała na młodszą troszkę zażenowana, po czym na pytanie blond jego mościa odpowiedziała:
-Rozumiem, że próbuje być Pan na wskroś miły, lecz jak moja kochana siostrzyczka powiedziała, nie udaje się to Panu. Proponuję się nie stresować, bo mówi pan trochę nie od rzeczy, jak to zdołałyśmy zauważyć. Bez urazy. To zależy jaką pytanie,
-Albo jaką prośbę...
- ma Pan do nas.

Ich odpowiedź nadeszła szybciej niż się spodziewały i widocznie podbudowała ona ego Alice. Zadowolona z siebie i pewna, że nie ma nic do stracenia, zarówno ona, jak i jej siostra, opowiedziała w imieniu ich obu:
-Chyba nie mamy nic przeciwko, o ile nie będzie to jakiś dziwny rysunek. Swoją drogą czy wyglądamy tak sielankowo, by nas uwieczniać?
Po czym pociągnęła Aklis za policzek, która próbowała nalać sobie kolejny kieliszek wina, lecz nie straciła kontaktu wzrokowego z rozmówcą, a aura Pani z wyższego domu nie opuściła jej nawet an moment. Aklis tylko zakręciły się łzy w oczach, po czym pomasowała swój policzek i spuściła głowę, jakby ją ktoś pobił.


Aklis-ff3300
Alice-009900
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Medyk

Liczba postów : 14
Join date : 23/11/2016

PisanieTemat: Re: Polana   Pon Gru 05, 2016 8:47 pm

Słuchał dziewcząt. Tak uznał, że są mniej więcej w wieku, który upoważniał go do nazywania je w ten właśnie sposób. Przynajmniej w myślach, bezpośrednio raczej by się do nich tak nie odezwał. Mimo, iż same o to prosiły, nie był do końca przekonany czy takowe spoufalanie się odpowiada mu. W końcu nie musiał dostosowywać się do ich zachowania. Można tak po prostu zakończyć rozmowę i odejść. Z każdą kolejną wypowiedzią dziewcząt wręcz nabierał ogromnej ochoty, by odwrócić się i iść dalej, przed siebie. Byle dalej id nich. Wena na narysowanie ich zmniejszała się z każdym ich słowem i gestem, aż w końcu nawet nie miał ochoty zaczynać.
Nie odzywał się jakiś czas, obserwował i oceniał ich słowa. Śmiały go krytykować? One jego? No fakt, nie był nikim ważnym czy znaczącym, ale czy one były lepsze? Gdyby jedna z nich nie zachowywała się niczym pijaczyna z podrzędnej meliny... tak przynajmniej ją postrzegał. Tego też by nie wypowiedział na głos. Toż nie wie z kim ma do czynienia. Lepiej uważać i zachowywać swe oceny tylko i wyłącznie dla siebie.
Kiedy w końcu zdecydował się odezwać w jego tonie głosu coś się odrobinkę zmieniło. Na chwilę lub dwie Nathaniel wyszedł ze swej "kryjówki" przejmując władanie nad ciałem.
-To takie irytujące, kiedy ktoś używa słów "bez urazy" chwilę wcześniej obrażając swego rozmówcę. To tak nie działa. Zresztą... - miał dodać jeszcze "mówią to dziewczyny, które przyszły upić się dla przyjemności i biją się o alkohol", ale ugryzł się w język, zamiast tego dodał tak:
-...zacznijmy od tego co rozumiesz pod pojęciem dziwne. Chyba raczej nie chce tego sprawdzać. Zmieniłem zdanie. Życzę miłego pikniku... - bez bólów głowy ani wymiotów po "soczku z prądem". Ot po prostu jak wielu urażonych artystów przed nim i po nim odszedł w swoją stronę szukając ciekawszych obiektów, które uwieczni na swej pracy.

zt.


Nithael - #0066CC mowa
Nathaniel -  #006699 mowa
Sunflower - #66CCFF mowa
myśli z kursywą
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Polana   

Powrót do góry Go down
 
Polana
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Polana nad strumieniem

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nyralia :: Nyralia :: Wielkie Wody-
Skocz do: