Herbaciarnia



 
IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  Zaloguj  

Share | 
 

 Herbaciarnia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
avatar
Herbaciarka

Liczba postów : 10
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Herbaciarnia   Nie Lis 06, 2016 9:49 pm

Owa herbaciarenka ulokowana jest przy mało ruchliwej ulicy. Z zewnątrz wyróżniają ją piękne, dębowe, bejcowane na fioletowo drzwi z dość fikuśnym ornamentem przedstawiającym gałęzie kwitnącej wiśni. Okiennice przysłonięte są koronkową, szydełkowaną przez Narii firaneczką i kotarkami z haftem w malutkie, żółciutkie kaczuszki. W środku przeważają brązy i purpury, lecz światła i uroku dodają kraciaste, biało-czerwone obrusiki i doniczki z kwiatuszkami, spoczywające na blacikach okrągłych stoliczków. Krzesełka obite wrzosową tapicerą oczekują gości przybywających w parach i samotnie - można się tu rozsiąść zarówno z przyjaciółmi jak i samotnie, na uboczu, w cichym kąciku obok jednego z wielu kwiatków. Właścicielka najwyraźniej ukochała sobie paprocie, bo one przeważają w tej istnej dżungli, jednak nie brakuje tutaj też innych roślin, również ziół. Najbardziej rzucają się w oczy te umieszczone na parapecie, ponieważ wiosną i latem, kiedy okiennica jest otwarta, wabią przechodniów niebywałym zapachem i urokiem. Jest nimi wypełnione również samo pomieszczenie - aromaty herbat rozchodzą się po nim, czyniąc je jeszcze bardziej ciepłym, przytulnym i przyjemnym.
Za ladą znajduje się zwykle uśmiechnięta Narii, gotująca wodę i przyrządzająca smakołyki dla swoich klientów. Wtajemniczeni goście mogą zostać oczarowani tak zwanym secret menu, chociaż cóż takiego się w nim znajduje...? O to wypadałoby zapytać, lecz nie każdemu herbaciarka odpowie. Nieopodal niej znajduje się palenisko, w którym to zimą trzaska wesoło ogień, ogrzewając zmarzniętych gości. Naprzeciw umieszczono sofkę małych rozmiarów, na której odpoczywają zwykle stali bywalcy, a także Kiki - małpka kapucynka pełniąca funkcję maskotki tego miejsca. Na półkach wokoło umieszczone zostały zestawy interesująco wyglądających imbryczków, czajniczków, słojów z ziołami, puszek, kuferków i... książek! Owszem, jeden regalik, poświęcony gościom posiada interesujący zasób lektur. Rzecz jasna, Narii nie stać na zbyt wiele książek, jednak zdążyła w swoim życiu uzbierać kilka interesujących powieści, którymi lubi się dzielić, a więc odwiedzający mogą z nich przy okazji skorzystać - czasami warto spędzić czas w ciszy, przy smacznym deserku i z dobrym romansidłem w dłoni.
Na zapleczu, odgrodzonym od izby drzwiczkami z wyciętym serduszkiem... dzieją się tylko Narii znane czary.


Najczęściej wybierane herbatki tego miesiąca...

Herbata czarna z miodem i cytryną - osłodzi każdy zimowy poranek!
Herbata biała z płatkami róży - lekka, przyjemna i słodka.
Herbata jabłkowo-malinowa z cynamonem - dla tych, którym nie straszna dodatkowa porcja słodkości!
Kwitnąca herbata truskawkowa - smak, zapach i... wygląd! Najczęściej wybierana przez zakochane pary.
Bawarka - herbatka z mlekiem? Dlaczego nie!
Duch puszczy - ziołowa herbata na przeziębienia, opcjonalnie z miodem.
Herbata z lipy - niedoceniana, lecz pyszna lipowa herbata.
Gorąca czekolada - dla łasuchów i dzieciaczków ciepłe mleko z płatkami czekolady!
Herbata z rumem - dobra na ciężki dzień.
Herbata korzenna - niech cię nie zwiedzie gorzko wyglądająca nazwa - do suszu dodane zostały skórki róży, goździki, rodzynki i skórki pomarańczy.

Zauważyć trzeba, że nie tylko z parzenia przepysznych napojów, ale i magicznych wypieków miejsce to jest w okolicy znane. Na ladzie, tuż obok herbaciarki znajduje się tabliczka: dziś zapraszamy do skosztowania ciasta dyniowego, sernika z rodzynkami i babeczek ze śliwkowymi powidłami.



Never turn down tea if it's offered.
It's impolite, and that's how wars start.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 07, 2016 12:42 am

- Więc to w tą stronę... - powiedziałem jakby w zamyśle, kiedy to po raz już ósmy sprawdzałem kartkę w notesiku ze skrzętnie opisaną mapką wyrysowaną strasznie brudzącym ołówkiem. Przez całą drogę zastanawiałem się dlaczego nie użyczyłem panience Rai swego własnego, który został specjalnie przystosowany do tego typu zadań, lecz najwyraźniej absolutnie wypadło mi to z głowy. Już po kilkunastu krokach zauważyłem słynną herbaciarnię, o której tyle mi wspominała oraz zachęcała, aby wstąpił do niej chociażby na moment. Uśmiechnąłem się w duchu, a w kącikach ust zagościł mi grymas zadowolenia, że jednak nie jest aż tak źle z moją orientacją w terenie. Uniosłem nieco prawą stronę okalającego mnie ubrania i włożyłem do wewnętrznej kieszonki notesik. Poprawiłem elementy stroju, które mogłyby wyglądać na lekko poszarpane wiatrem, po czym skierowałem swoje kroki ku drzwiom budynku.
- Pamiętaj, młodzieńcze. Nie sam fakt, iż jesteśmy tutaj pierwszy raz sprowadza nas do sprawienia jak najlepszego wrażenia, lecz także świadomość, iż zachować się odpowiednio w każdej sytuacji musimy zawsze. - wszystkie te słowa ukierunkowane były oczywiście do rajskiego ptaka siedzącego na moim lewym ramieniu, majestatycznie puszącego swe okazałości na wietrze. Był to ton porównywalny do ojcowskiego wpajania dżentelmeńskich wartości swemu synowi, choć nieco mniej efektywny, jako iż jest to jedynie zwierzę, lecz odpowiednio wytresowane, aby na komendę nawet stanąć na baczność. Chwyciłem ręką okrytą białą rękawiczką za klamkę, po czym uchyliłem drzwi, wchodząc do środka z pełnym zadumą na twarzy. Nie dało się ukryć, iż moje oczy powędrowały instynktownie ku miejscu, w którym najwyraźniej można było zasiąść się w książkach. Nozdrza natomiast fikuśnie falowały mi podczas chodu, ponieważ starały się złapać jak najwięcej przyjemnych zapachów. Na chwilę przystanąłem i zamknąłem oczy, delektując się wonią wypełniającą całą tą izdebkę, aby wreszcie poczuć ledwie zalążek smaku na tyle języka. Od razu dusza się raduje. Nawet zwierzę wiernie wbite pazurami w moje ramię zaczęło falować głową na boki, wyraźnie ukazując niemałe zadowolenie. Zacząłem się wreszcie rozglądać po pomieszczeniu i musiałem przyznać, iż panienka Rai miała sporą rację co do wystroju - jest niespotykany. Wybierając miejsce, które wyraźnie jest puste i niekoniecznie będące dla jednej osoby skierowałem się właśnie tam. Miałem nadzieję oczywiście na umiejscowienie w miarę w środku pomieszczenia, choć nie do końca byłem pewien z jakiego powodu. Następnie jedynie czekałem, aż zostanę obsłużony, siadając przy tym wygodnie, acz o wyprostowanych plecach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Herbaciarka

Liczba postów : 10
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 07, 2016 9:37 am

Narii z pewnością uśmiechnęłaby się szeroko na widok gawędzącego z ptaszystkiem dżentelmena, wszak sama była szczęśliwą posiadaczką niebywałego okazu kapucynki, która w swym życiu poznała wiele historii niegodnych według herbaciarki dzielenia się nimi z kimkolwiek innym niż z małpką właśnie. Niestety, a może stety, bo z pewnością zagadałaby bezimiennego na śmierć, nie dane jej było sceny tej ujrzeć, bo co stało się na zewnątrz - na zewnątrz pozostało. Świata w środku nie sięgnęło.
Polerowała jedną z filiżanek w muchomorki, nucąc pod nosem przyjemną melodię i oczekując, aż woda w garnuszku ostygnie nieco, by zalać zawartość przygotowanego już imbryczka. Jakże wciągające zadanie przerwało dopiero wkroczenie do izby jegomościa Narii zupełnie nieznanego. Nowa twarz! Cieszyła się zawsze z rozrastającej klienteli, zapewniającej jej coraz lepsze i przestronniejsze mieszkania, wymieniane przez bogacącą się obywatelkę kiedy tylko nadarzyła się okazja do poprawy jakości życia.
- Dzień dobry! - Zaszczebiotała do Virtusa, próbując przywołać na twarz uśmiech pogodny i szczery - jego pojawienie się faktycznie sprawiło jej radość, więc niepotrzebne tu były żadnej maści wymuszenia. Kąciki ust jakby same uniosły się do góry, witając go serdecznie.
Pulchne rączki o paluszkach komicznie krótkich i drobnych chwyciły za uchwyt garnuszka, zalały wspomniany wcześniej imbryczek i Narii wesoło ruszyła w stronę zasiadającej z boku, zaczytanej w jakiejś lekturze persony. Obsłużywszy go i szepnąwszy mu coś cichutko odwróciła się w stronę owego, ulokowanego w centrum pomieszczenia stoliczka, okupowanego przez Virtusa. Wyminęła z gracją wszystkie inne i znalazła się tuż obok, wręczając mu listę dostępnych na ten moment mieszanek.
- Ah, witam raz jeszcze! Wspaniały dzień, nieprawdaż? Do herbaty polecić mogę ciasto z dyni, które upiekłam specjalnie na dziś!
Herbciarka wyglądała dość zabawnie - jej sukienkę zdobił ręczny haft w talerze i ciasto, podejrzanie zgrywający się z wystrojem, chociaż wciąż nie odciągał uwagi od kotarek w małe kaczuszki. To był jego pierwszy raz, dzwoniło w uszach dziewczyny, więc może i w doborze herbaty potrzebował małej interwencji?



Never turn down tea if it's offered.
It's impolite, and that's how wars start.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 07, 2016 2:41 pm

Nie minęła dłuższa chwila, a już przy mnie znalazła się obsługa. Widać było, iż lokal ten różni się od reszty pracownikami. Na alei piątej prawdopodobnie sam musiałbym przywołać do siebie osobę odpowiedzialną za świadczenie usług. Odebrałem od bardzo młodo wyglądającej panienki spis napojów i zacząłem rozmyślać nie wydając z siebie ani jednego dźwięku. Kilkukrotnie - i to nie tylko mi, ale też i towarzyszącemu mi ptakowi - oczy rozszerzyły się w zdziwieniu, zaś prawa brew uniosła mi się nienaturalnie stając przy czwartej pozycji. Byłem pewien, że jeśli ta herbaciarnia będzie dobra, to z pewnością w swoim menu umieści tą właśnie herbatę.
- Ależ oczywiście. Wspaniały dzień na niedługi spacer przeplatany z odpoczynkiem w nowo poznanej herbaciarni. - odpowiedziałem w końcu, starając się mówić tonem iście uspokajającym i kojącym nerwy - Wracając jednak do propozycji: wezmę w takim razie herbatę truskawkową wraz z zaoferowanym ciastem. Muszę jednak zaznaczyć, że nigdy jeszcze nie próbowałem dyniowego, więc nie wiem też co o tym sądzić. - prawdą było, iż uwielbiałem wszelkie wypieki. Jeść oczywiście, nie piec. Moje zdolności kulinarne były dostateczne, aby nie umrzeć z głowy, lecz wysoki lotów to one nie były. Niemniej jednak ciasto z dyni było dla mnie zupełną nowością, pomimo iż wiele razy słyszałem o czymś podobnym, chociaż częściej o babeczkach.
- Dla tego młodzieńca natomiast prosiłbym jedynie kilka babeczek ze śliwkowymi powidłami. Nie mogę pozwolić mu tylko i wyłącznie patrzyć na posiłek. Ah! No i oczywiście serwetkę. Nie jestem do końca przekonany co do manier mojego kompana, a wolę dmuchać na zimne, jeśli to nie problem. - zachowanie dziewczyny było w zasadzie przyjemne dla osoby niezapoznanej z lokalem, a ponadto świetnie komponujące się z klimatem panującym w nim. Obecnie wrażenie wywarła na mnie ta herbaciarnia bardzo, ale to bardzo pozytywne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Herbaciarka

Liczba postów : 10
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 07, 2016 3:18 pm

Zatrzepotała rzęsami w ciszy obserwując szanownego klienta i wysłuchując tego, co też miał do powiedzenia. Mężczyzna z ptakiem. Nie był to z pewnością widok codzienny. Zaskakiwać wręcz mogło, że Narii zachowywała się w pobliżu tak delikatnie, naturalne i swobodnie, nie zadając rozentuzjazmowanym tonem głosu wielu niepotrzebnych pytań, ale odnajdywała w aparycji Virtusa coś podejrzanie uspokajającego. Serce podpowiadało więc, że wszystko miało być w porządku, nawet gdyby zaciekawiona interesującym towarzystwem małpa miała się wybudzić i gościa zaczepiać. Teraz (na szczęście, bo lepiej dmuchać na zimne) spała wygodnie na jednej z poduszek, usytuowana pod ladą tak, by nikt jej nie zaczepiał.
- Truskawkowa herbatka, przyjęłam! - Słodka, pachnąca i dziecinna, przynajmniej w jej mniemaniu. Być może dlatego uważała za tak przyjemną i zaskakującą pracę w miejscu takim, jak herbaciarnia właśnie - poznawanie gustów i opowiastek przybyszów z daleka i tutejszych uczyło ją wiele i zajmowało myśli, odciągając uwagę blond przygłupa od rzeczy, które niekoniecznie szły po niezbyt pomyślnym torze i kłopotów królestwa, w jakim przyszło im wszystkim żyć.
- Mogłabym podzielić się kilkoma sekretami na jego temat, aczkolwiek, po krótkim namyśle stwierdzam, że może warto od czasu do czasu postawić na element niespodzianki? - Przygryzła wargę. - Gwarancja miłego zaskoczenia.
Wzrok swój mimowolnie przeniosła na owego młodzieńca.
- Z tym słodziakiem nie ma żadnego problemu. Przyznać muszę, że to dość uroczy i sympatycznie wyglądający towarzysz. Rzekłabym nawet, że niespotykany. O czym ja... ah! Za chwileczkę wracam z pana zamówieniem!



Never turn down tea if it's offered.
It's impolite, and that's how wars start.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 07, 2016 5:16 pm

Przytaknąłem krótko na słowa o niespodziance, przy okazji ukazując nieco podziękę oraz uznanie. W końcu zwykło być tak, iż lepiej nie wiedzieć co się je i delektować się smakiem, niźli mieć pojęcie o każdym wykorzystanym składniku i być pewnym czego oczekiwać.
- W takim razie z miłą chęcią wyczekam poczęstunku. I proszę mi uwierzyć, ale ten tutaj- - zmieniając temat wskazałem na rajskiego ptaka --czasami potrafi być naprawdę... ekhem... mało poważny. Nie zmienia to oczywiście faktu, iż ten przystojny dżentelmen odwdzięczy się i to w dwójnasób, o ile mu zasmakuje to, co dostanie. A jego podziękowanie naprawdę potrafi zaskoczyć. Zakładam, że równie mocno, co rzekome ciasto dyniowe. - chciałem mówić dalej, lecz w mgnieniu oka dziewczyna poleciała w swoją stronę. Nie wiadomo czy sądziła, iż zezłoszczę się lub będę co najmniej niezadowolony ze zbyt długiej obsługi, lecz nie miało to najmniejszego znaczeniu. Miło wymieniało się zdania, pomimo iż był to temat czysto... biznesowy, przeplatany jedynie namiastką innych zagadnień. Mocno mnie jednak zaczął zastanawiać kącik z książkami. Lektur nigdy za wiele, jak powiadał pan Carter. Gdybym tylko usiadł tam na samym początku... Nieważne, obecne umiejscowienie sprawiało, iż mogłem podziwiać lokal w pełnej okazałości i przy okazji cieszyć nozdrza zapachami rozchodzącymi się po jego wnętrzu.
- "W momencie, kiedy w końcu otrzymam swoje zamówienie, chyba spytam o stół z tamtymi pismami... Jeśli jest to coś dla gości, to w takim razie wiem, gdzie mógłbym przesiadywać późniejsze popołudnia!" - z ochoczą myślą zacząłem śledzić ruchy uprzednio zbierającej ode mnie zamówienie dziewczyny, o ile było to możliwe. Nie mogłem ukryć, iż ciekawiło mnie jak odbywa się praca w herbaciarni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Herbaciarka

Liczba postów : 10
Join date : 06/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Lis 09, 2016 11:23 pm

Cóż więc Narii pozostało? Ukłonić się lekko przed odejściem i zabrać się za przygotowywanie wszystkiego, nim... do pogawędki wróci. Przyznać sobie tego oczywiście nie chciała, ale zamiar taki miała. Jakże miała oprzeć się pokusie poznania bardziej nowo poznanej osoby i stworzenia, które wręcz zachwycało urokiem i rzadkością! Nawet gdyby nabrudził, to ciężko byłoby jej gniewać się na takie cudo! Ptak wyglądał, w jej mniemaniu przynajmniej, zjawiskowo, a że prostą dziewczyną była, to ciekawość ciągnęła ją do niego potwornie. Wpierw jednak musiała wywiązać się ze swoich obowiązków jako pracownicy tego jakże uroczego miejsca.
Truskawkowa herbata. A więc filiżanka w truskawki wydawała się być dobrym pomysłem!
A więc przygotowała nasza Narii swój garnuszek, by wodę w nim zagotować, a następnie zaczęła wszystko ustawiać i kroić, uprzednio poprawiając i tak ciasny już kok, ale zawsze w kwestii włosów wolała się upewnić. Profesjonalne podejście... popłacało, a jakże!
Tak też oto, przez Virtusem pojawiła się taca zawierająca kolejno: talerzyk z dyniowym ciastem, w postaci solidnej wielkości kawałka, filiżanki zdobionej w lekko dziecinny sposób, fioletowego imbryczka, w którym parzył się susz i... babeczki dla czarującego stworzenia, na które to Narii się najzwyczajniej w świecie się zagapiła.
- Ah...! - Jęknęła lekko, kiedy dotarło do niej, że mogła wprawić ich w lekkie zakłopotanie swoim nieobecnym spojrzeniem i nieprzerwaną ciszą.
- Przepraszam, ale nieczęsto miewam tu tak interesujących gości. - wyjaśniła pospiesznie, niepewnie splatając palce dłoni za plecami i przykrywając twarz przymilnym uśmiechem.


// Przepraszam, ale życie mnie zaorało i wracałam do domu tylko spać i użalać się nad sobą.



Never turn down tea if it's offered.
It's impolite, and that's how wars start.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Lis 11, 2016 11:37 am

Od razu na twarzy pojawił mi się radosny uśmiech, kiedy zauważyłem, iż zamówiona przeze mnie herbata nalana została do niczego innego jak filiżanki w truskawki. Niesamowicie dobry pomysł, aby serwować klientom napoje w ich odpowiednio udekorowane szklanki, kubki lub inne. Przecież kto nie lubi truskawek? Nie znam takowej osoby, a z kolei ja osobiście absolutnie je uwielbiam, dlatego herbaciarnia ta dostała ode mnie w duszy ogromny plus.
- Bardzo miło mi to słyszeć, dziękuję. - wykrztusiłem z siebie zaraz po uprzednim wytłumionym chichocie z zamkniętymi ustami. Nie istnieje chyba istota, która nielubi komplementów, a ten był jak najbardziej mile widziany. Jeden z najlepszych mógłbym powiedzieć. Zacząłem patrzeć na moje zamówienie, biorąc tym samym głębszy, może i nawet słyszalny, wdech do granic możliwości. Co prawda nie zamierzałem wcześniej tego zrobić, lecz zapach świeżego ciasta i truskawek wręcz sam pobudzał w moim ciele mechanizmy delektowania się aromatem. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie "Aż żal jeść!" - jednak byłoby to niezgodne z prawdą, ponieważ zjeść te pyszności miałem jeszcze większą ochotę niż na nie patrzeć i je wąchać.
- Byłaby panienka skora mi wyjaśnić czym jest tamten stolik z książkami? - spytał tak, jak miałem wcześniej w zamiarze, po czym czekając na odpowiedź skosztowałem ciasta. Mały kawałeczek oczywiście. Ledwie tyle, coby móc wystarczającą ilość nabrać widelce. No i stało się. Na mojej twarzy nie dało się ukryć, iż nigdy nie jadłem dyniowych wypieków, a ten był absolutnie pierwszym z pierwszych. Czemu z pierwszych? Ponieważ po skosztowaniu tych łakoci raczej nie poprzestanę na zjedzeniu tylko jednego kawałka dyniowego ciasta, acz z miłą chęcią i pełnią smaku wstąpię tutaj na więcej. Przez chwilę moja twarz mogła wyrażać zakłopotanie przeplatane ze zdziwieniem, lecz to tylko dlatego, że mój język starał się wyłapać jak najwięcej nowych doznań. Smak pieczonej dyni w cieście był czymś niebywałym, a już z pewnością przez mnie niespotykanym. Po przełknięciu kawałka chwyciłem się za kolejny, aby jeszcze raz porównać swoje dotychczas posmakowane łakocie przez te całe krótkie życie z tym jednym, wyjątkowym. Ba! Nawet na myśl by mi nie przyszło na zrobienie ciasta dyniowego, gdyby nie panienka Rin!
- No, noo~ Muszę przyznać, iż jestem wielce zaskoczony. Powiem więcej: zachwycony! Jest to zdecydowanie najlepszy wypiek jaki przyszło mi skosztować w przeciągu ostatnich kilku długich miesięcy. A pomysł z filiżanką w truskawki? Wyborny wręcz. I to nie ze względu na to, iż owoc ten jest moim nader ulubionym, lecz sam fakt pomysłu mnie zachwycił. Naprawdę świetnie przemyślane. - chciałem zachwalać dalej, lecz poczułem lekkie stukanie w lewy bok głowy. Obróciłem się z niemałym zdziwieniem, po czym przypomniałem sobie, iż mój wychowanek nadal obserwuje jak jem.
- Ach, wybacz mi moje maniery, mój drogi. Proszę bardzo. - wyciągnąłem haftowaną chustę, po czym zawiązałem ją na szyi rajskiego ptaka w taki sposób, aby zrobić mu śliniaczek, żeby się przypadkiem nie ubrudził, gdyby przyszło mu zapomnieć gdzie się znajdujemy. Następnie podstawiłem prawą dłoń, a ten wchodząc na nią przeskoczył zgrabnym ruchem na stolik, lądując zaraz obok swojego posiłku. - Smacznego, Fuego. Za nasz nowy ulubiony lokal. - ćwierknął tylko cichutko, aby nie zwracać zbytnio na siebie uwagi, po czym z wyraźnym uznaniem zaczął pałaszować "swoje" zamówienie.
- A wracając do tematów mniej lub bardziej ważnych - jak długo istnieje już ta herbaciarnia? Przyznam, że dziwi mnie fakt, iż o niej nie usłyszałem wcześniej, a jedynie z opowiadań pokojówek i kucharek. Co prawda nie bywam w Den na co dzień, lecz wyroby serwowane w tym lokalu powinny przynieść mu niemałą renomę. - zacząłem zagadywać, kiedy to powolutku sączyłem herbatkę truskawkową.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Wto Lis 15, 2016 5:00 pm

Nieśpiesznym krokiem Mangar spacerował po okolicy robiąc sobie krótką przerwę od pracy w warsztacie. Przez ostatnią godzinę badania szły mu dość mozolnie, więc potrzebował chwili by odetchnąć. Na szczęście zlecenia już wcześniej wykonał, więc pracą nie musiał się przejmować aż do późnego popołudnia, kiedy to klient miał się zjawić, by odebrać towar. Dlatego też czasu miał aż za nadto. Jeśli chodzi o ciuchy, to miał na sobie te typowo wyjściowe. W roboczych się nie pokazywał, chyba że w pracowni lub podczas roboty na miejscu, w domu klienta. Była to w sumie jedna z jego zasad, która wynikała z dawnych nauk ojca dotyczących handlu. Jak to mawiał "dobry wygląd jest podstawą negocjacji, a te są wszechobecne w każdej działalności, czy to kupieckiej, czy rzemieślniczej". Jako bezimienny mógł wszędzie trafić na potencjalnych klientów, dlatego też zawsze wychodził odpowiednio odziany, aby być gotowym do rozmów. No, ale odłóżmy ten temat na bok i przejdźmy dalej.
Po jakiejś chwili kręcenia się po okolicy stwierdził, iż to odpowiednia pora by coś zjeść. Los chciał, że akurat stał przed herbaciarnią, z której wydobywał się całkiem przyjemny zapach, dlatego też postanowił zajrzeć do środka. Minąwszy próg leniwie rzucił okiem po pomieszczeniu. Wystrój wyglądał całkiem przyjemnie oraz znajomo. Najwyraźniej musiał tutaj wcześniej zajrzeć już raz, czy dwa, w końcu warsztat miał w miarę niedaleko. Nie widział zbyt wielu klientów, co akurat mu leżało, nie lubił zbytnich tłoków. Rozeznawszy się w sytuacji, nieśpiesznie skierował się do stolika na uboczu. Upatrzona miejscówka w sumie sąsiadowała z jakimś chyba nieco ekscentrycznym gościem, w końcu kto przynosi ptaki do lokai? Nie zamierzał się tym przejmować. Właściwie jego pupil wydawał się dość ujmujący.
- Dzień dobry. - Odparł spokojnym acz uprzejmym tonem skłaniając się lekko, gdy zauważył potencjalną właścicielkę herbaciarni, a następnie siadł przy swoim stoliku.
Jeśli spytano go o zamówienie poprosił o herbatę jabłkowo-malinową z cynamonem oraz kawałek sernika. Jeśli nie mieli tego ciasta na stanie to po prostu decyduje się na specjał dnia. W między czasie natomiast wyciąga notes i otwierając go na którejś stronie zaczął się głęboko zastanawiać wpatrując w pewien szkic. Co on przedstawiał? Mechanizm spustowy, który był najwyraźniej częścią czegoś większego, jednakże rysunek nie został jeszcze skończony. Notes obecnie leżał na stole, więc okoliczni ludzie mogli do niego zajrzeć, choć dla większości jego treść była raczej niezrozumiała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 17
Join date : 04/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Lis 16, 2016 8:36 pm

Spokojna herbaciarnia wydawała się jedynym miejscem w Inardinie, gdzie ten spokój był nienaruszony. Ludzie wchodzili, kupowali herbatę, czasem ciasto, konsumowali zakupiony produkt i wychodzili. Zwyczajny dzień, zwyczajne popołudnie. Nagle za oknami rozpadał się deszcz. Na niebie nagromadziła się wielka ilość chmur.
Na początku tylko kropiło, potem nastała ulewa. Ba, nagle w herbaciarni zrobiło się jasno. Błyskawica. Pogoda nie zwiastowała nic dobrego. Po ludności krążyło przeświadczenie, że gdy jest pada deszcze, Vida płacze z powodu złych uczynków.
Do herbaciarni weszła grupka ludzi. Było ich około dziesięciu, a każdy z nich był zakapturzony. Jedna osoba zdjęła kaptur. Posiadała śnieżnobiałe włosy, niebieskie oczy i zdecydowanie była kobietą. Było to widoczne, gdy tylko zdjęła pelerynę i powiesiła ją na jednym z krzeseł. Zgarnęła wszystkie włosy do tyłu i rozejrzała się po kawiarni. Pod peleryną krył się mundur komendanta Den.
- Witam Państwa - powiedziała krzykliwym głosem - doszły mnie plotki, że skryli się tutaj Bezimienni. Jeżeli takowi się tutaj znajdują proszę by od razu zdradzili swoją tożsamość. Prowadzimy spis Bezimiennych oraz ich umiejętności. Jest to jeden z wymysłów cesarza. Chcemy po prostu odkryć wszystkich z tej grupy. Powtarzam chodzi tylko o spis.
Nie widziała możliwości tworzenia żadnych niebezpiecznych sytuacji. Komendantka chciała po prostu spełnić rozkazy, które zostały jej nadane z góry. Spojrzała po zgromadzonych na sali. Na razie nie wydała rozkazu podwładnym. Po prostu stała i czekała na reakcję ludzi w kawiarence. Dała im wybór, zrobią to dobrowolne, a może nie. W końcu nie każdy Bezimienny chce być znany władzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Lis 16, 2016 9:45 pm

Jak widać herbaciarnia ta cieszyła się popularnością. Mnie jednak bardziej zachwycał fakt, że nie ma w niej tłoku, ponieważ placówka ta zaczynała mi się powoli podobać coraz to bardziej. Dobre jedzenie, przyjemne trunki, a atmosfera przyjazna bardziej niźli we własnym domów. Czego mógł chcieć więcej doradca, który znalazł wolny moment od papierkowej roboty? Wydawać by się nawet mogło, że jako jedyny siedziałem tutaj nie licząc czasu i nie chcąc jedynie zjeść, a rozkoszować się wolną chwilą, której tak bardzo brak w sferach wyższych osobom będącym nieustawionymi od samego urodzenia. W końcu jednak, jak to zwykle miało miejsce poza Ur, wkroczyli do spokojnego lokalu nie do końca proszeni goście i najpewniej nie do końca tak spokojni jak ta herbaciarnia. Zanim w ogóle zareagowałem na polecenie - musiałem dokończyć sprawę. Bez zbędnego pośpiechu przełknąłem przeżuwany kawałek ciasta, a później chwyciłem za herbatę i dmuchnąłem w nią kilkukrotnie przed wzięciem łyka, aby lepiej mi się przeczyściło gardło. Następnie wziąłem do prawej ręki serwetkę i wytarłem usta, by powiedzieć do swego towarzysza krótkie "Zachowuj się, Ignis. To tylko formalność.". Oczywiście nie liczyłem na nic innego, jak posłuszeństwo ze strony rajskiego ptaka. Następnie wstałem, odwróciłem się do służbistów i z neutralnym uśmiechem ukłoniłem się nieznacznie, kładąc prawą dłoń na klatce piersiowej.
- Moje uszanowanie, Virtus Jaquelin. - rzuciłem krótko, po czym czekałem na reakcję białowłosej kobiety, starając się nie spuszczać z nich wzroku - "Spis z rozkazu cesarza? Pierwsze słyszę... czyżby panienka Carter znowu nie odrobiła lekcji?" - zacząłem komentować w myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lis 17, 2016 11:49 pm

Ech, że też tych tu przywiało. Trzeba było zostać w warsztacie, gdyby przyleźli to przynajmniej bym udał że nikogo nie ma w środku... - westchnął w myślach przyglądając się leniwie żołdakom. Niestety było ich trochę za dużo by zwiewać, a nie miał przy sobie też niczego co by mu pomogło w tej ucieczce. Czy nie podobał mu się ten spis? Oczywiście. Miał co do niego złe przeczucia. Co jeśli by użyli tego by potem kontrolować bezimiennych? Nie bardzo podobała mu się wizja żołnierzy i ludzi od elity dyktujących mu co ma robić we własnym warsztacie. Chciał być "wolnym strzelcem", a obecna sytuacja prowadziła w zupełnie niepożądanym kierunku. W pewnym momencie jego sąsiad wstał i zwrócił się do wojskowych. O, czyżby jeden z naszych? Ma całkiem sporo odwagi. Cóż póki co popatrzmy... - przemknęło mu po myśli. Miał wrażenie, że nie wszystko pójść tak gładko, jak kolega sądził, dlatego wolał poczekać i w razie czego dostosować się do sytuacji. Jeśli nie da rady, to trudno ujawni się, a póki co zamierzał obserwować. By nie kusić nieszczęścia zamknął notes i schował go nieśpiesznie do wewnętrznej kieszeni marynarki. W sumie zastanawiało go, czy jeden bezimienny będzie im starczyć, czy może zamierzają poszukać jeszcze jakiegoś.Jeśli tak, to jakich metod zamierzają użyć.Tak czy siak miał nadzieję że zaspokoją się jednym, w końcu wtedy narobią mniej problemu wszystkim. W razie czego miał pewien pomysł w zanadrzu. Zachowywała póki co spokojny i neutralny wyraz twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 17
Join date : 04/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Lis 20, 2016 4:33 pm

Kobieta uśmiechnęła się. Była widocznie zadowolona. Nie był to uśmiech, którego Virtus spodziewał się. Od razu mógł poczuć niepokój. Pięciu żołnierzy zmierzało do jego z mieczami. Od razu było widać, że nie są przyjaźnie nastawione.
- Nareszcie znalazłam doradcę pani Namiestnik. No, no no. Bardzo łatwo Cię nabrać, jeżeli starczy do tego mundur straży miejskiej.
Widocznie kobieta była zadowolona, ba! Virtus nie mógł czuć się bezpiecznie w herbaciarni, do której przyszedł. W końcu mógł zrozumieć, że nie był bezpieczną osobą. Huragan jest organizacją, która działa bardzo dobrze i ma dobrze przemyślane plany działań. Pozbycie się doradcy namiestnika wydawało się bardzo dobrym pomysłem.
Dopiero po tych słowach wszyscy prócz kobiety zaczęli iść w stronę Virtusa. Resztę herbaciarni po prostu olali. W końcu po co oni są tam potrzebni? Większość ludzi uciekła. Herbaciarka uciekła za ladę. Nie mogła zostawić swojego biznesu samotnego. Jeszcze by ktoś jej wziął herbatę. Został tylko Mangar, ludzie z huraganu, Virtus i tajemnicza kobieta, która póki co stała z daleka od całego zamieszania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 21, 2016 4:31 pm

Takie rozwoju wydarzeń co prawda bym się nie spodziewał, lecz z pewnością było to do przewidzenia, że prędzej czy później i na mnie ktoś w końcu zacznie polować. Skoro dotychczas im się nie udawało z samą panienką Carter, to lepiej uderzyć w domniemany słaby punkt. Niemniej jednak nie bez powodu jestem doradcą samej pani Namiestnik, będąc trenowanym, albo mówiąc bardziej brutalnie - hodowanym do trwania u jej boku jako głos rozsądku. Tymczasem nie samo wiedzę mi przekazano i nie tylko savoir vivre został mi wpojony, by móc się zachować zgodnie z etykietą w danym momencie na bankietach i innych spotkaniach wyższych sfer. Kiedy tylko kobieta, która okazała się być najwyraźniej osobą nie do końca godną zaufania, skończyła mówić, sam chciałem rzucić kilka słów, lecz krótki impuls myślowy zaprzestał myślenia w tym kierunku i skierował moje kroki na inny tor, wyznaczając lekko mniej przyjemną ścieżkę. Momentalnie wykonałem wymach prawego ramienia w tył, jednocześnie wysuwają połowę ciała wprzód jako przeciwwagę, a następnie, zaraz po krótkim "Błyszcz, Zap!", posłałem w stronę mieczników włochatką kulkę wyłaniającą się z tumanu dymu okalającego moją dłoń. Starałem się posłać niemałego stwora ku potencjalnym napastnikom, ażeby w dogodnym momencie "rozładował napięcie w lokalu", rażąc osoby w swoim zasięgu całkiem silnym wyładowaniem elektrycznym. W momencie, kiedy mój futrzany przyjaciel będzie się bawił z elektrycznością, sam cofam się o kilka kroków, aby nabrać bezpiecznego dystansu, uginając nieco kolana i zaciskając pięści, by być gotowym na ewentualny dalszy atak. Natomiast gdyby zdarzyło się tak, że jakimś cudem porażę każdą "złą" osobę - wybiegam czym prędzej z lokalu i wołam straż.

Arma
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Lis 24, 2016 7:14 pm

Nowy bieg wydarzeń wydawał się lepszy, ale w sumie tylko na krótką chwilkę. Czemu? Cóż jeśli temu chłopakowi nie pomoże, a huragan go złapie, to była duża szansa, że cesarstwo będzie szukać wśród wszystkich co byli tu wcześniej, a być może i wyciągną odpowiedzialność na całej grupie. Jakby nie patrzeć nie rzadko do tego się posuwali. Z kolei jeśli otwarcie zareaguje, to se zrobi wrogów wśród tej organizacji, a chciałby czasem i z nimi pohandlować. Nie zapominajmy też, iż podczas walki można się zranić. Ech, co by tu zrobić. Tak źle i tak nie dobrze... - Przemknęło mu po myśli. Ostatecznie stwierdził, że może sobie pozwolić na tylko drobne wtrącenie. W sumie i tak wiele nie mógł zrobić, nie był wojownikiem, ani jego narzędzia do niczego nie nadawały się w takiej sytuacji. W sumie mógł wyłącznie wykorzystać nieuwagę żołnierzy podczas ich szybkiego marszu w stronę drugiego bezimiennego. Podstawi nogą jak pierwszy będzie przechodzić? Nie, jeszcze mu na nią nadepną i nie tylko przeszkodzi, ale i problemów se narobi. Zamiast tego ostrożnie, po cichu, po woli zamierzał przesunąć, a raczej nieco przekręcić krzesło tak by pierwszy z idących się o nie potknął. Raczej małe szanse były, by się wyrżnął, ale i tak powinno starczyć by wszystko spowolnić. Istniała też szansa, że zamiast potknąć się kopnie je. Cóż harmider tym wywołany powinien na moment wszystkich zająć. Warto zaznaczyć, że krzesło było trochę wysuwanie i bardzo powoli by nie zwracać uwagi. Nie wysuwał też całego, a tylko jedna nogę, taki lekki obrót. Ponadto nie przesuwa tego całą nogą a tylko stopą, w końcu ktoś może zaglądać pod stół, a majtająca się tam cała noga bardziej rzucałaby się w oczy. Naturalnie pokerowa twarz i pilnie obserwowanie wojskowych byłoby wybitnie podejrzane, dlatego stara się z lekką paniką lub szokiem na twarzy spoglądać to na kolegę po fachu, a to na tych drugich. W razie jakby coś nadlatywało od drugiego bezimiennego stara się na to uważać, to znaczy odsunąć, bądź w razie potrzeby upaść, czy wyrżnąć z swym krzesłem (w końcu dalej siedzi przy stoliku). W zależności od okoliczności i możliwości będzie próbować się wymknąć wyjściem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 17
Join date : 04/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sob Lis 26, 2016 10:34 am

Sytuacja Jacquelina wydawała się patowa. Dziesięciu napastników szło w jego stronę. Jeden z nich odpadł przez jedno z krzeseł kawiarni. Po prostu potknął się, gdy przechodził obok Mangara. Dlaczego? Pewnie nie miał zawiązanych sznurowadeł. Z boku wydawało się to dosyć śmieszne.

Virtus przyjął pozę i wypuścił zapa, który pomknął między zgromadzonych tutaj ludzi i poraził ich. Szóstka z nich wydała się zdezorientowana na tyle, że Mangar mógł wyjść z kawiarni, a Virtus dostał się do wyjścia. Doradca namiestniczki zaczął nawoływać o  straże. Faktycznie zobaczył zarys sierżantów, którzy biegli w jego kierunku. Byli oni oddaleni od Niego o jakieś 100 metrów.  Nagle tuż obok twarzy blondyna przeleciała strzała. Gdy tylko się odwrócił zobaczył białowłosą przywódczynię tej akcji. Była widocznie niezadowolona i starała się zrobić cokolwiek, co by mogło zmienić losy bitwy. Na oko mogliście zauważyć, że nie była typem wojownika.

Tymczasem porażeni wojownicy już powoli ogarniali, co się wydarzyło. Ten który upadł, przez Mangarowe krzesło też. Co teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Lis 27, 2016 7:26 pm

Zap spisał się bardziej niż świetnie, jednakże nie był to koniec zmartwień. O ile udało mi się porazić negatywnie nastawionych ludzi, o tyle sama kobieta była nienaruszona, przez co stwarzała jeszcze większe zagrożenie ze względu na posiadaną broń dystansową. Niemniej - czy było to dla mnie jakimkolwiek problemem? Absolutnie nie. Jedyne co zrobiłem po otrzymaniu prawdopodobnie "strzału ostrzegawczego" od niej - o ile to nie było jawne pudło - to postawiłem krok od razu za próg drzwi i udałem się w stronę straży, której uwagę zwróciłem na siebie dłuższą chwilę temu. Dodatkowo jednak wolałem krzyknąć na pająka, aby nie dał on wstać mężczyznom z ziemi, znowu rażąc ich prądem. Jeśli kątem oka spostrzegę, że kobieta wybiega za mną, to staram się schować za czymkolwiek, co dałoby mi chwilowe schronienie przed jej strzałami. Co jak co, ale nikt nie chciałby oberwać w płuco czymś takim, a ja nie byłem wyjątkiem.
- Szybciej, szybciej! - rzuciłem w stronę jednostek porządkowych, starając się jakoś przyspieszyć ich kroki tonacją głosu dającą im do myślenia, że jest gorzej niż mogą się spodziewać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 21
Join date : 18/10/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Lis 28, 2016 6:05 pm

Było dobrze, wymknął się z lokalu i niedoszła ofiara także. Z drugiej strony w międzyczasie stało się coś dziwnego. Kolega po fachu wytrzasnął skądś dziwnego stwora, który zaatakował bodaj elektrycznością. Zastanawiało go trochę, jednakże wolał się w to już bardziej nie mieszać. Będąc już na ulicy i mieszając się w tłum usłyszał nawoływanie chłopaka w stronę straży. Niedługo później sami żołnierze rzucili mu się w oczy. Cóż jako że był raczej neutralny miał nadzieję, że zakończy się to statusem quo. Czyli nikt nikogo nie złapie i wszyscy uciekną. Cóż teoretycznie jeśli armia będzie pozbywać się huraganu lub odwrotnie, to będzie tracił potencjalnych klientów. Tak, czy siak nie miał już na to zbytnio wpływu, więc stojąc dalej w tłumie obserwował on kolejne dalsze wydarzenia. Gdy akcja się zakończy zamierzał się zbierać. Cóż raczej nie miał tu nic do roboty, a praca na niego czekała. Poza tym stwierdził, że raczej nie wróci do tego lokalu zbyt prędko, co jak co ale raczej do tej kawiarni szybko zaufania nie odzyska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Mistrz Gry

Liczba postów : 17
Join date : 04/11/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Lis 30, 2016 1:32 pm

Walka wydawała się kończyć. Mangar już dawno ulotnił się do tłumu. Już teraz mógł zaledwie obserwować to, co działo się przed herbaciarnią. Strażnicy zbliżali się coraz szybciej. Zbiegali się z całej dzielnicy. W tym momencie Virtus poczuł dym. Po chwili nastąpiła niewielka eksplozje, która wyrzuciła blondyna parę metrów przed herbaciarnię. Przed mężczyzną leżała niewielka karteczka. Kto ją tutaj podłożył, albo w jaki sposób tego nie wiedział. Napisane było na niej "jeszcze się spotkamy - Lizzy". To nie było pierwsze ani ostatnie spotkanie Jacquelina z huraganem. Jednak ten niewielki wicherek, coraz bardziej przypominał huragan.

Gdy do herbaciarni weszła straż nie było już tak nikogo. Jak to się stało? Dlaczego uciekli? Nie pozostawili po sobie nic prócz niewielkiej karteczki. Wydawało się to tak błahe. Dla przechodzących ludzi i Mangara nie wydarzyło się tu nic wielkiego. Zwykły zamach na doradcę Lirii.

Podsumowanie
Mangar: 5 PR
Virtus: 8 PR
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Wynalazca

Liczba postów : 62
Join date : 06/11/2016
Age : 23
Skąd : Wałcz

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pią Gru 02, 2016 12:38 am

Wstałem i otrzepałem kremowy, nieco ubrudzony strój. Odchrząknąłem krótko, po czym pomaszerowałem w stronę strażników, którzy najwyraźniej nie mieli pojęcia co się w ogóle stało.
- Moje uszanowanie. Virtus Jaquelin, doradca Pani Namiestnik Lirii Carter. Zalecam usprawnienie straży, ponieważ Huragan panoszący się w tych okolicach w całkiem licznej grupie nie powinien mieć takiej możliwości. W pełni rozumiem, iż nie jest to Ur, lecz nadal powinniście zwrócić na to uwagę. Dzisiejszy incydent obył się bez strat w życiu ludzkim tylko i wyłącznie dlatego, że ja byłem ich celem, a najwyraźniej była to zwykła, niewyszkolona grupa zielonków. Pomyślcie tylko co by mogło się stać, gdyby natrafili na wysoko postawioną, bezbronną osobę... - ostatnie dwa słowa zaakcentowałem szczególnie wyraźnie. Nikt, a szczególnie ja, nie chce widzieć bezbronnej osoby będącej krzywdzoną za niewinność i tym bardziej nie będzie to przeze mnie zapomniane... Mimo wszystko skinąłem krótko głową w kierunku strażników, dziękując im za pomoc i w miarę żwawą reakcję, po czym wróciłem do środka. Dymu jeszcze było trochę sporo, ale po rzezimieszkach rzeczywiście ani śladu... no, oprócz kartki z kilkoma słowami, którą wsadziłem za pazuchę.
- Bardzo dobra robota, Zap. Cieszy mnie, że się Ciebie bali, przez co mogłeś im pokazać na co Cię stać. - ukłoniłem się po pas ku niewielkiego, żółtego, puchatego pająka, a następnie pozwoliłem mu wspiąć się po zewnętrznej części mego ubrania aż na ramię. Później zostało mi tylko usiąść z powrotem przy stoliku z jedzeniem, które zamówiłem kilka minut temu i najzwyczajniej w świecie kontynuować konsumpcję. Czemu niby miałbym to zmarnować? Ponownie podwinąłem nieco rękawy i wziąłem sztućce w dłonie, popijając co kilka kęsów truskawkową, absolutnie przepyszną, dającą od siebie cudowny aromat herbatą. Nawet Feniks wrócił do kosztowania równie miękkim, co apetycznie wyglądających babeczek, które dodawały jedynie więcej słodyczy do całej kumulacji zapachów wypełniających wnętrze lokalu. Nie miałem absolutnie zamiaru przestać gościć w tym miejscu raz na jakiś czas, a co więcej - nawet przez myśl przeszło mi powiedzenie kilku słów samej pani Carter o tej herbaciarni. W końcu też przepada za słodkim, także jedyną obiekcją jakiej mógłbym się spodziewać, to niechęć przechadzania się po obszarach słabo chronionych przez straż miejską, co było wystarczającym powodem, abym nie brnął dalej w ten temat.
- "Panoszący się Huragan to nie przelewki..." - skomentowałem krótko w duchu, po czym odłożyłem sztućce na bok talerzyka. Zostało mi jedynie powrócenie do przechadzki po tych okolicach w kwestii rozeznania się po nowościach i plotkach. Jak to zawsze mawiał stary pan Carter: "Pamiętaj, chłopcze: Musisz mieć zawsze oczy szeroko otwarte, a uszy nastawione na słuchanie!". Wytarłem więc usta serwetką, potem wziąłem kolejne dwie, aby zapakować kawałek ciasta wielkości mojej pięści do środka w jedną, natomiast w drugą babeczkę, której Feniks nie był w stanie nawet ruszyć.
- Zakładam, że nawet dla Ciebie tyle jedzenia to za dużo, młodzieńcze. Hm, hmh~ - zachichotałem przez nos, po czym ruszyłem ku drzwiom, wychodząc z lokalu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Książe

Liczba postów : 8
Join date : 04/12/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Nie Gru 18, 2016 4:41 pm

Oddając sklepy od opiekę pracownikom Keigar postanowił zrobić sobie przerwę. Spacerując nieśpiesznym krokiem ulicami zawędrował jakoś w tutejsze okolice. Poczuwszy apetyt postanowił się zatrzymać przed herbaciarnią, która akurat była niedaleko. Czemu taki lokal? Cóż na obiad było jeszcze za wcześnie, więc postanowił się posilić, tylko małą przekąską. Jeśli chodzi o ciuchy, to miał na sobie te typowo wyjściowe, w których też przeważnie pracował. No, jako kupiec przykładał dość dużą uwagę do swego wizerunku, w końcu wygląd nieraz decydował o tym jak szły negocjacje. No, ale odłóżmy ten temat na bok i przejdźmy dalej.
Minąwszy próg leniwie rzucił okiem po pomieszczeniu. Trzeba przyznać, że zdaniem zielonowłosego lokal prezentował się całkiem przytulnie. Nie widział też zbyt wielu klientów, co akurat brał na plus, gdyż, nie lubił zbytnich tłoków. Rozeznawszy się w sytuacji, nieśpiesznie skierował się do stolika na uboczu. Upatrzona miejscówka pozwalała jako tako mieć na oku większość lokalu, a jednocześnie kupiec sam nie bardzo rzucałby się w oczy. No, chyba że uwzględnimy jego włosy...
- Dzień dobry. - Odparł spokojnym acz uprzejmym tonem skłaniając się lekko, gdy zauważył potencjalną właścicielkę herbaciarni, a następnie siadł przy wybranym stoliku.
Gdy kelnerka raczyła podejść i spytać o zamówienie poprosił o herbatę korzenną oraz dwa kawałki szarlotki. W razie jakby, to ciasto się skończyło był gotowy zdecydować się na inne, lecz najwyraźniej nie było z tym problemów. W oczekiwaniu na zamówienie wyciągnął notes i otwierając go na którejś stronie zaczął skrobać jakieś nazwy i liczby. Co to było? No więc spisywał nazwy ostatnio skupionych ozdobnych mebli, ich rozmiary, wiek oraz historię. Skoro miał czas wolał to zapisać póki pamiętał.Cóż meble nie były jego specjalnością, jednakże zdarzało mu się czasem pośredniczyć w zakupach między szlachtą. Tym razem kupił je jednak na własną rękę, gdyż trafiła się niesamowita okazja.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Szlachta

Liczba postów : 9
Join date : 07/12/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Gru 19, 2016 1:17 pm

Dzień był na tyle pogodny, że aż zachęcał do spaceru. Ubrała się na tą okazję w ciepłą, skromną jak na damę z dobrego domu przystało suknię. Na to narzuciła gustowny, szyty na miarę płaszcze. Kapelusz zasłaniał jej włosy i być może dodawał uroku buzi, która wyglądała na dziecięcą jeszcze. Na dłoniach jasne rękawiczki, chroniące delikatną skórę dziewczyny przed ewentualnym chłodem. Ne szła oczywiście sama, nigdy nie spacerowała w ten sposób. To było zbyt niebezpieczne dla tak młodej damy jak ona. Za nią, dokładnie krok za nią szedł jej wierny lokaj. Wyglądał jakby był jej ojcem, jednak był dużo młodszy niż wygląd na to wskazywał. Traktowała go jak starszego brata, zawsze okazywała szacunek swej służbie, być może z odrobiną dystansu, ale nie aż tak wyraźnego by nie czuli się docenieni za swoją lojalność i pracę.
Właśnie ów mężczyzna zaproponował dziewczynie, by wstąpiła na chwilę do herbaciarni. Skinęła głową lekko zatrzymując się przed drzwiami. Pozwoliła by lokaj jej otworzył. Przeprosił ją jednak, bowiem musiał zostawić swoją panią na chwilę lub dwie samą. Wyraziła zgodę by załatwił sprawę. Napije się spokojnie herbaty, a potem pewnie wróci razem z nim do domu. Zanim odszedł pomógł jej zdjąć płaszcz i podał go dziewczynie.
Zatem sama już ruszyła szukać stolika. Usiadła przy stoliku obok tego, przy którym siedział zielonowłosy jego mość. Kelnerka przyjęła jej zamówienie. Herbata jaśminowa i do tego podobnie jak chłopak szarlotka. Zdjęła rękawiczki i położyła je na stoliku. Zanim usiadła położyła płaszcz na wolnym krześle. Nie chciała by jej zbytnio przeszkadzał.


mowa//#8E6B23
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Książe

Liczba postów : 8
Join date : 04/12/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Sro Gru 21, 2016 5:00 pm

Pisanie notatek na temat cedrowych, ozdobnych mebli dość mocno zajmowało zielonowłosego. Dlatego też gdy pojawiła się nowa osoba w lokalu rzucił na nią tylko pobieżnie okiem. Właściwie pisać przestał dopiero, gdy przyniesiono mu jego zamówienie. Bawiąc się ołówkiem palcami lewej ręki chwycił filiżankę drugą dłonią i upił łyk herbaty. Nim jednak zabrał się do ciasta odłożył piszące narzędzie na stole. Niestety chwileczkę po tym jak łyżeczką wziął pierwszego kęsa ciasta usłyszał dość charakterystyczny stukot. Okazało się że ołówek spadł ze stołu i potoczył się w kierunku sąsiadki. Na szczęście nie pod takim kątem i nie na tyle blisko, by ta mogła go oskarżyć o zaglądanie pod sukienkę. Tak więc wstał od stołu i po krótkim "przepraszam" schylił się po narzędzie, a następnie usiadł ponownie. W międzyczasie notatnik dalej otwarty na stole więc spokojnie można było dostrzec szkice mebli oraz niektóre wpisy na ich temat. Niedługo później wrócił do ponownego powolnego rozkoszowania się smakiem ciasta. Popijał też po trochu herbaty, aż została połowa filiżanki. Trzeba przyznać, że jak dla zielonowłosego miała całkiem ciekawy głęboki smak.

(Sorki nie mam pomysłu jak zagadać XD)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Szlachta

Liczba postów : 9
Join date : 07/12/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Czw Gru 22, 2016 4:11 pm

// od czego się jest MG by czegoś nie wymyślić!

Zapewne siedziałaby tam jeszcze długo i dumała nad tą herbatą, którą kelnerka jej przyniosła, gdyby nie fakt, że ktoś zaczął na nią krzyczeć. Starsza, bardzo pulchna kobieta, w krzykliwej różowej sukni zaczęła krzyczeć na niczego winne dziewczę. Mało z jej monologu twórczego dało się zrozumieć, ale można było wyłapać coś w stylu, że dziewczyna zajęła bezczelnie jej stałe miejsce i ma natychmiast przeprosić. Wynosić się też, ale to już swoją drogą.
Kelnerki starały się ją uspokoić, ba, nawet inny klient też wstał by stanąć w obronie młodej dziewczyny, ale na nic się to zdało. Cat w końcu wstała i zabrała swój płaszcz. Westchnęła ciężko, nie chciała się wykłócać, szkoda było jej nerwów. To miał być taki sympatyczny dzień. Nie pozwoli by zbędne dyskusje z wariatkami go zepsuły. Kelnerka wzięła ze stolika jej herbatę i ciasto, a potem poszła za nią. Nie musiały iść za daleko. Zatrzymała się przy sąsiednim i grzecznie spytała zielonowłosego.
-Czy byłby pan tak miły i pozwolił mi usiąść przy pana stoliku? - czekała, aż mężczyzna się wypowie. Nie chciała się napraszać. Jeśli odmówi to usiądzie przy starszym, chyba, małżeństwie, którzy wyglądali na takich sympatycznych, że nie powinni jej odmówić... a jeśli nawet to trudno. Niedługo przyjdzie jej lokaj. Zabierze ją do domu.


mowa//#8E6B23
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
avatar
Książe

Liczba postów : 8
Join date : 04/12/2016

PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   Pon Gru 26, 2016 7:43 pm

Gdy kończył pierwszy kawałek ciasta nagle ktoś zaczął krzyczeć. Jeden rzut oka na sąsiedni stolik wystarczył by stwierdzić, że jakiś babsztyl wszczynał awantury, gdyż nie umiał się zachować i siąść gdzieś indziej. Przez chwilę zielonowłosy rozważał nawet interwencję, jednak z pomocą szybciej przyszli inni ludzie. Zamiast tego postanowił skończyć to co zaczął i po prostu obserwować dalszy bieg wypadków. Niedługo później jednak ofiara słownej agresji postanowiła przyjść do niego z dość nieoczekiwanym pytaniem, będącym też jednocześnie prośbą. Po wyglądzie stwierdził, iż dziewczyna może być szlachcianką, bądź bogatą mieszczanką. Dlatego też postanowił zachować odpowiednie maniery. Nie czekając długo wstał i odsunął jej krzesło.
- Tak, oczywiście. Proszę. - Odparł spokojnym, acz uprzejmym tonem z lekkim, nieznacznym uśmiechem.
Gdy usiadła sam wrócił na swoje miejsce, a następnie znowu wziął łyk herbaty.
- Jestem Keigar Satoshi. Skoro siedzimy razem, mógłbym poznać Pani imię? - Odrzekł po chwili tym samym tonem.
Na twarzy dalej gościł mu delikatny uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content


PisanieTemat: Re: Herbaciarnia   

Powrót do góry Go down
 
Herbaciarnia
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Nyralia :: Nyralia :: Den-
Skocz do: